@pepsizerokcal w najgorszym momencie ed schudłam w miesiąc coś z 10-15 kg, nie mam pojęcia na jakich limitach byłam ale jadłam głównie jabłka i płatki kukurydziane z mlekiem 0,5 a co do aktywności fizycznej to brzuszki, planie, krzesełko etc bardziej siłowe niż cardio. 31 Jan 2022
Z tego artykułu dowiesz się skutecznie schudnąć?Jak zgubić zbędne kilogramy?Jak wygląda historia odchudzania naszej Czytelniczki?Moja historia odchudzania - historia prawdziwaOdkąd pamiętam, miałam problemy z wagą. Zawsze byłam grubsza od innych dzieci. Byłam przez to przezywana w szkole i czułam się odtrącona przez rówieśników. Jak dzieciaki potrafią być szczere do bólu, tego chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba... Obecnie maluchy tyją, bo większość wolnego czasu spędzają przed komputerem czy konsolą. Ja byłam bardzo aktywnym dzieckiem. Uwielbiałam przebywać na podwórku, nie ważne czy świeciło słońce czy wiało i padał śnieg. Największą karą było dla mnie, kiedy musiałam zostać w domu, i nie mogłam iść pograć w piłkę. Skoro piszę, że mogłam biegać po placu zabaw od rana do nocy, to pewnie zastanawiacie się dlaczego byłam gruba? Przecież jeśli ktoś jest taki aktywny, to nie może mieć więcej ciałka tu czy ówdzie. A właśnie, że może, jeśli nie dba o swoją sobie o tym przypomnę to aż mi wstyd opowiadać. Będąc dzieckiem, potrafiłam jeść słodycze przez cały dzień. Nikt mi ich nie ograniczał, nikt mi ich nie zabraniał, za to cały czas słyszałam "Urośniesz, wybiegasz to". Owszem rosłam, ale wszerz i nie byłam już w stanie odmówić sobie słodkich przyjemności. Na prawdę, głównie jadłam słodycze, potem był ser żółty, mięso, jasne pieczywo. Owoce jadłam może 1-2 razy na tydzień. Z warzyw tolerowałam jedynie pomidora i zielonego ogórka, reszta była dla mnie niezjadliwa. Nie miałam świadomości, co jest dla mnie zdrowe, a co nie. Dopiero później, jak już byłam nastolatką w gimnazjum to zaczęłam próbować innych smaków, ale i tak moim ulubionym pozostał - najprzyjemniejszy okres w życiu człowiekaZawsze marzyłam o wyprowadzce z domu tuż po maturze i tak też się stało. Rozpoczęłam studia 500 km od domu, ważąc 75 kg przy 169 cm wzrostu. Moje BMI wskazywało wtedy nadwagę, ale nic z tym nie robiłam, bo twierdziłam, że nie mam czasu. Pracowałam w tygodniu, a weekendami chodziłam na zajęcia. I to wcale nie tak, że jako studentka stołowałam się "na mieście". Ja sama przygotowywałam sobie mało zbilansowane posiłki. Zazwyczaj był to makaron z jakimś sosem z paczki albo inne tego typu pół-gotowe wynalazki. Ogólnie jadłam za dużo, nieregularnie i rzeczy, które były tłuste i wysoko przetworzone. Stresu też trochę było, więc go zajadałam. Czekoladki i słone przekąski były moją słabością. Nie miałam czegoś takiego jak zajęcia wf na studiach. Moja aktywność fizyczna w tym czasie równa była 0. W efekcie, po pierwszym roku studiów, po 10 miesiącach życia na własny rachunek przytyłam 15 kilogramów! To był dla mnie szok, jak ja mogłam siebie doprowadzić do 90 kg?!Po zakończeniu studiów i powrocie w rodzinne strony postanowiłam, że schudnę. Zapisałam się na siłownie, miałam ułożony trening i chodziłam na nią z wielkim zapałem przez dobrych kilka miesięcy. Udało mi się wtedy zejść do wagi 72 kg. Pewnie udałoby mi się zrzucić jeszcze kilka kilogramów, ale nie miałam wtedy żadnej diety. Niby jadłam zdrowo, ale dzisiaj stwierdzam, że była to raczej głodówka...Ciąża, macierzyństwo i... VitaliaNiedługo po moim sukcesie zaszłam w ciążę. Wiedziałam że przytyję i w sumie to nie wiem teraz dlaczego, ale jadłam dosłownie wszystko i to za pięcioro! Czasami sama sobie się dziwiłam, że potrafię tyle jedzenia strawić. Efekt? W dniu porodu ważyłam 99 kg...Po urodzeniu córeczki Karolinki we wrześniu 2013 r. waga pokazywała 92 kg, a później prawie 95 kg, bo zamiast odżywiać się zdrowo, znowu jadłam za dużo. Mój narzeczony chcąc mi pomóc, kupił mi orbitrek. Niestety ćwiczenia przy notorycznym objadaniu się, na niewiele się zdają, więc postanowiłam przejść na dietę. W styczniu 2014 złożyłam postanowienie, że schudnę do 64 kg. Serwis zaprognozował, że taką wagę mogę osiągnąć już w czerwcu tego samego 91 kg wykupiłam dietę Smacznie Dopasowaną na 6 miesięcy, napisałam o tym w pamiętniku i się zaczęło!StyczeńJuż pierwszego dnia diety zostałam poddana próbie i poległam - na urodzinach kuzyna zjadłam połowę tego, co znalazłam na stole. Nie poddałam się jednak, następnego dnia zaczęłam od nowa, tłumaczyłam sobie to tak, że w końcu dla chcącego nic miesiąc diety Smacznie Dopasowanej zakończyłam z wynikiem -7 kg i byłam bardzo z siebie zadowolona. Gdyby nie ten serwis to pewnie bym tylko siedziała i jadła, a może czasami w przypływie energii poćwiczyła. Nie żałowałam podjętej decyzji o zainwestowaniu w siebie. Oczywiście, miałam momenty podczas tych 4 tygodni, że mi się nie chciało, bo córcia była marudna, bo byłam zmęczona. Dużym wsparciem okazały się dla mnie jednak Vitalijki oraz pisanie pamiętnika, a czymś, co mnie dodatkowo motywowało, było oglądanie swoich zdjęć, przedstawiających mnie w bieliźnie, zrobionych po ciąży, kiedy to ważyłam o wiele za dużo (do teraz bardzo ich nie lubię). Dzięki diecie odkryłam również, że dotąd piłam za mało wody. Niby nic takiego, ale dostarczając jej za mało, powodowałam zatrzymywanie się jej w organizmie, czego efektem była opuchlizna. Kiedy zaczęłam się stosować do zaleceń dietetyka, pozbyłam się tego miesiąca moich zmagań byłam już 11 kg chudsza. W zasadzie to ważyłam wtedy prawie tyle, ile przed ciążą. Nagle się okazało, że mam w szufladzie pełno ciuchów, w które się mieszczę! To było wspaniałe uczucie. Dodatkowo zauważyłam, że lista zakupów do diety ułatwia mi życie, a możliwość wymiany posiłków w diecie to świetna opcja. Samo jedzenie wydawało mi się bardzo smaczne i raczej proste w przygotowaniu. Czy to na pewno była dieta?!Marzec8 marca byłam w połowie drogi do wymarzonej sylwetki, ale trochę trudniejsze okazało się dla mnie trzymanie diety. Zdarzały mi się odstępstwa od niej, ale mimo to chudłam. Właśnie wtedy, w mojej małej główce zaczęły się pojawiać myśli, że taki sukces należy uczcić, więc jadłam więcej rzeczy spoza jadłospisu, ale szybko się opamiętywałam. Przypominał mi się wtedy mój cel i to, jak bardzo chcę go osiągnąć. Moje dotychczasowe sukcesy same napędzały mnie do działania. KwiecieńNa początku kwietnia poszłam do dentysty (ostatni raz byłam na wizycie w grudniu) i spotkałam się z koleżanką, której nie widziałam jakieś pół roku. Ta pierwsza, aż musiała usiąść, jak mnie zobaczyła. Nie mogła uwierzyć, że w tak krótkim czasie można się tak zmienić. Koleżanka z kolei chyba przez 5 minut mnie oglądała z każdej strony. Niby waga mi pokazywała, że schudłam, ale w swojej głowie cały czas byłam tą 90 kilogramową dziewczyną. Wierzyłam jednak, że z każdym kolejnym utraconym kilogramem, będzie się to zmieniać. Pomocne okazały się w tym zadania motywujące Vitalii. Wiecie same, odchudzanie to nie tylko proces odmiany ciała, ale i psychiki, która czasami nie nadąża za zmianami okazji Wielkanocy zrobiłam plan: zero słodkiego, śniadanie świąteczne zamiast śniadania i II śniadania z diety, a reszta posiłków już według jadłospisu SD. Niestety nie udało mi się go zrealizować w 100%, ale stwierdziłam, że po zrzuconych 20 kg, coś od życia mi się należy! Skusiłam się też na kawałek ciasta- pierwszy od 4 miesięcy. Niestety dostałam od niego zgagi. Resztę tygodnia jadłam już grzecznie, według tego, co miałam rozpisane w diecie i ćwiczyłam, bo przecież święta się skończyły i trzeba było wrócić na właściwe tory. W efekcie, podczas cotygodniowego ważenia przeżyłam szok. Ujrzałam coś, czego moje oczy nie widziały przez 10 lat - 69,4 kg (po raz ostatni tyle ważyłam w gimnazjum, mając 14 lat). Szoook!MajPiątego miesiąca mojej diety nadszedł ten dzień, którego bałam się od dawna. Moja waga wzrosła! Niby tylko 0,8 kg, ale byłam zła. Zła na siebie, bo znowu miałam problemy, żeby trzymać dietę (ach te wymówki młodej mamy) i mogłam się spodziewać, że w końcu zamiast na minusie, będę na plusie. Z drugiej strony jednak odzyskałam motywację. Przecież tak daleko zaszłam, żaden wzrost wagi nie mógł popsuć moich planów. Zostało mi 7 kg do osiągnięcia celu i wiedziałam, że go osiągnę, choćby nie wiem co! Ba, nawet podniosłam sobie poprzeczkę ustawiając cel na 60 kg. Miałam sobie o otoczeniu coś do gdybym napisała, że wszystko szło gładko, nie chciało mi się ćwiczyć ani trzymać diety, ale mimo to starałam się jej przestrzegać. Wiedziałam, że robię to dla siebie, ale na co tu narzekać, jeśli kupiłam sukienkę w rozmiarze 36 zamiast 46?! Byłam chyba na wszystkich dietach, udawało mi się wytrzymać 2,3 dni, ale to dzięki Smacznie Dopasowanej zobaczyłam 61,9 kg na mojej wadze. Latałam z nią (wagą, nie z SD ;) ) po całym domu i ważyłam się w każdym pomieszczeniu! Ale słowo się rzekło, że chcę schudnąć do 60kg, więc przedłużyłam abonament. Jeszcze pod koniec miesiąca byłam na weselu, na którym wszyscy mnie pytali "Jak ci się udało schudnąć?". Pytali, jakbym sobie co najmniej jakąś operację zrobiła ;) A przecież każdy wie, że trzeba ćwiczyć i trzymać dietę, ale od samej wiedzy, co robić, żadne kilogramy same nie równe 30 kg. Pamiętam, jak zakładałam swój pamiętnik to czytałam wspomnienia jednej z użytkowniczek serwisu-zrzuciła 25 kg. Marzyłam wtedy, że i mnie się uda, że też będę mogła umieścić w pamiętniku zdjęcia, na których widać 2 różne osoby. Marzyłam i zarazem wierzyłam w to, że mi się uda. Możliwe, że wzięło się stąd, że wiedziałam że jestem pod opieką specjalistów (dietetyk, trener i psycholog), że mam racjonalna, zbilansowaną, smaczną dietę i stąd pojawił się taki wewnętrzny spokój :) Miałam swój, przemyślany plan odchudzania. Wiecie...Warto się pocić, warto czasem odmówić sobie czegoś do jedzenia, żeby sięgnąć po zdrowszy wariant! Najważniejsze to nie załamywać się drobnymi potknięciami, bo takie zdarzają się najlepszym. Trzeba wtedy wstać i iść dalej wyznaczoną sobie Vitalii, dziękuję Wam niezastąpione!!!Patisonek_89Dokładniejszy opis odchudzania Patrycji, znajduje się w jej pamiętniku. Chcesz poznać bliżej dietę, która pomogła Patrycji?Dajcie znać w komentarzach jakie są Wasze historie z odchudzaniem? Jakie są Wasze przemiany?
Jak dbać o jabłoni Champion. Przy odpowiedniej pielęgnacji uzyskasz dobre zbiory ze zdrowego i silnego drzewa. Opieka obejmuje przycinanie, podlewanie, rozluźnianie, pielenie, ściółkowanie i inne procedury, o których będziemy rozmawiać osobno. Podlewanie powinno odbywać się co tydzień, ale tylko wieczorem.
Witam! Na podobne pytanie udzieliłam odpowiedzi pod adresem: Musi się Pani kierować zasadami: 1. mięso, nabiał - odtłuszczone; 2. napoje - bez dodatku cukru; 3. warzywa - bez ograniczeń; 4. owoce - z ograniczeniem do 1 porcji dziennie ( w diecie odchudzającej); 5. tłuszcze - jeśli margaryny, to typu light, unikamy smażenia, oleje i oliwę dodajemy jako dodatek (niewielki) do sałatek i surówek; 6. węglowodany - złożone, czyli zawarte w pieczywie pełnoziarnistym, ciemnym, w razowym makaronie, brązowym ryżu i gruboziarnistych kaszach; należy natomiast unikać węglowodanów prostych, które występują w: białym pieczywie, chipsach, łakociach, fast foodach; 7. wyeliminować należy: cukier dodawany do kawy i herbaty, kolorowe słodzone napoje gazowane i soki z dodatkiem cukru, tłuste wędliny, serki topione, serki typu fromage, feta, sery żółte, tłuste, zawiesiste zupy (śmietanę można zastąpić np. jogurtem 0%), tłuste placki, kotlety, kluski, ciasta, ciasteczka, fast foody, smażone potrawy (zwłaszcza w panierce, która chłonie tłuszcz jak gąbka). Proszę także udać się do lekarza, który sprawdzi, czy w Pani organizmie nie zaszły jakieś niekorzystne zmiany, np. zaburzenia hormonalne. Pozdrawiam ciepło PS 12 kg to naprawdę świetny wynik. Proszę wykrzesać z siebie odrobinę mobilizacji do wytrzymania w postanowieniu zmiany - to Pani życie i to, jakie ono będzie, zależy tylko i wyłącznie od Pani działań. Trzymam kciuki!
Przez dwa tygodnie codziennie jadłam gruszki. Bałam się tego wyzwania, ale efekt był fenomenalny. Gruszki są znaczne mniej popularne w naszym kraju, niż jabłka. Do tego narosło wokół nich trochę mitów. Postanowiłam je zweryfikować, bo gruszki są równie wartościowe, jak swojskie jabłka i stanowią w kuchni zdrowy i wyrafinowany
96 ... (75) ... 64 - SUKCES! No więc dzisiaj miałam napisać Wam jak schudłam te 21 kg , dodałam nową notkę , tamtej już nie edytowałam ;) .Zacznę od tego , że wymienię Wam produkty , których wystrzegałam się jak ognia , które jadłam czasem/jak miałam ochotę i zakończę na produktach wskazanych , jadłam je prawie codziennie .No to tak , wystrzegać się (co znaczy całkowicie zrezygnować!) ;- biały chleb ,- parówki (szczególnie te tanie , podróbki) ,- ketchup ,- majonez ,- zagęszczane zupy ,- kakao (mam na myśli to słodzone) ,- kotlety ,- chipsy ,- słodycze , batoniki ,- tłuste mleko .Oczywiście wyeliminować trzeba też frytki , hamburgery i inne fast - foody .To zapewne nie jest odkryciem , bo większość z Was o tym wie . Ale napisałam .Być na diecie to nie znaczy zrezygnować ze wszystkiego co dobre ! .Zamiast robić kotleta w tłuszczu i w panierce z ziemniakami , można przyrządzić łatwo kurczaka na kostce rosołowej (z łyżeczką oliwy , jak któraś nie będzie wiedzieć jak zrobić , to powiem) z warzywami gotowanymi , np. :) Taki kurczak na porcję ma około 200 kcal , a kotlet 400 kcal , więc dwukrotna różnica ! .A w smaku też się różni , lepiej smakuje na kostce ;].Polecam też do śniadania lub kolacji dodawać jogurta , małego (np. Gratkę) , wcale nie musisz jeść wyłącznie naturalnych . W moim menu musiał się znaleźć przynajmniej jeden mały jogurcik na dzień . Sądzę też , że schudłam dzięki owocom i warzywom , często jem 2 - 3 marchewi na dzień , 2 jabłka , mandarynki , banana też czasem zjem :) .Nie wliczałam ich i nie będę wliczać , gdyż owoce i warzywa są bardzo zdrowe ;] A zapychają , np. między obiadem a kolacją :) .Ja bardzo często po obiedzie (jakieś 20 - 30 min) jem startą marchewkę z jabłkiem - jako deser . Jest pyszna ! ;) .Sądzę że schudnąć pomogło mi także to w których godzinch jadłam .Codziennie mam na do szkoły , a waracam o .Godziny moich posiłków były następujące ; kolacja .W szkole nic nigdy nie jadłam , jakoś mi się nie chciało . 2/4 razy w tygodniu w-f mam na pierwszej lekcji , więc nie było mi słabo , bo wcześniej jadłam śniadanie . Raz mam na 5 lekcji , więc żebym dobrze się czuła to brałam sobie z domu marchewkę lub jabłko i zjadałam na przerwie przed w-fem ;) Tak samo jak mam ostatni w-f ;) I dałam rady , baa , ropierała mnie energia : obiadem a kolacją jak byłam głodna to brałam sobie 2-3 krążki wafli ryżowych i je jadłam :) . Lub jakieś owoce , czy marchewki : piłam też 1,5 l wody i kubek herbaty nie słodzonej .Teraz kiedy jest zima piję tylko herbatę , bo jest mi zimno ,a jeszcze zimna woda :d .W sumie to tylko tyle było , czasem owszem , zdarzało się zawalić , lub zjeść jakiś większy obiad ;) . Ale nie polecam się tym przejmować , po jednej takiej sytuacji nie przytyjemy ;].A i polecam płatki muesli z TESCO z jogurtem 0 % również z TESCO na śniadanie , są przepyszne i syte ;) .Wiem że chaotycznie napisane , ale wybaczcie ;d. Może się Wam coś przyda , a może Wy to już wiecie ?No nie wiem .POLECAM TEŻ BLOGA Z PRZEPISAMI :zero0kcal .Jak coś , pytajcie ;)A no i oczywiście co z tymi ćwiczeniami , mam takiego lenia , że prawie w ogólne nie ćwiczę , jedyną moją aktywnością , jest w-f iw tygodniu , a w niedzielę 30 minutowy spacer z psem :).Nie sprzątam też w domu bo robi to moja ciotka (ja jestem lewa do miotły , lewa do odkurzacza i lewa do zmywania :P) , robię tylko obiady bo akurat gotowanie mi wychodzi . Nie sądzę żebym spalała przy tym jakieś kalorie ; >
Tłumaczenia w kontekście hasła "że jadłam" z polskiego na angielski od Reverso Context: Śmiało mogę przyznać, że jadłam tam najpyszniejszą przystawkę na świecie, którą stanowiły pierogi z mięsem w sosie kurkowym jak dobrze pamiętam a na danie główne Papardelle kurczak.maraena 22 lipca 2008, 16:20 hm sporo słyszę, że ktoś tam schudł dużo, jedząc tylko jabłka przez dłuższy czas. może to nie najlepsza dieta, ale gdyby tak jabłka i np na śniadanie coś innego, albo same jabłka i jogurt?? kurde ja już nie wiem, nie jem 500 kcal czy 800, staram się niedużo, ale napewno 1000 jest. i co? i nic, wcale nie chudnę, a nawet przeciwnie. i cały czas nie siedzę w domu. a jaka gwarancja, że na diecie vitalii schudnę? wszystkie, które stosowałyście schudłyście? bo już nawet myślę, żeby poświęcić te pieniądze....:( Dołączył: 2008-06-18 Miasto: Zgierz Liczba postów: 122 22 lipca 2008, 16:41 maraena ja myślę, że jedzenie samych jabłek i jogurtu nie jest za dobrym pomysłem... Dieta powinna być urozamaicona! Najlepiej zrobisz jak będziesz jadła 5 posiłków co trzy godzinki... Ja tak robie i przez 2 tygodnie schudłam 4kg. Teraz co prawda moja waga stoi w miejscu, ale nie narzekam!!! Co do wykupienia diety, nie mogę Ci odpowiedzieć, ponieważ nie próbowałam!!! sandruska2303 22 lipca 2008, 17:06 ja uwazam, ze taki jeden dzien jablkowo - jogurtowy mozna sobie zrobic, ale zgadzam sie, ze dieta musi byc urozmaicona. Najgorsze co moze byc to jesc monotonnie. Ja jestem starsznie wybredna pod wzgledem jedzenia i wczesniej potrafilam jesc jedno danie przez pol roku ..i mimo ze jadlam malo i duzo cwiczylam to i tak nie chudlam. Bo trzeba dostarczac roznych rzeczy organizmowi. Tak ze zgadzam sie w 100% z EdytaEdi kilka malych posilkow w ciagu dnia i wszystko urozmaicone ;) Dołączył: 2007-09-11 Miasto: malutkowo Liczba postów: 5308 22 lipca 2008, 19:01 popieram poprzedniczkęja schudłam bez wykupionej diety, tylko na 1000 k maraena 23 lipca 2008, 13:55 zazwyczaj staram się jeść 5 posiłków dziennie, ale w wakacje to max 4. bo jak zjem śniadanie 9 - 10 to nie mogę jeść 5, bo kolację miałabym prawie że w nocy, a potem 3 godziny zanim spać... nie wiem, może trochę za monotonnie jem, ale jak zaczęłam jeść rzeczy, których dawno nie jadłam, chociażby jogurty inne niż naturalne, to już po diecie i po spadku wagi :( Dołączył: 2008-06-18 Miasto: Zgierz Liczba postów: 122 23 lipca 2008, 14:33 Dlaczego?? Jogurty są bardzo zdrowe... Jeżeli ja wstaję o 10 również jem tylko 4 posiłki, więc to nie przeszkadza:) fixit 23 lipca 2008, 14:55 maraena polecam dietę South Beach, nie jest trudna w przestrzeganiu... a skuteczna. maraena 23 lipca 2008, 18:12 fixit SB jest fajna, już na niej pare miesięcy temu schudłam 6 kg :) teraz tylko po prostu nie mam jakiejś motywacji...nie wiem...już zamierzałam jeszcze raz od początku I fazę zrobić i muszę wreszcie zacząć... niech mnie ktoś kopnie xD likelike 30 lipca 2008, 11:21 Też sie zastanawiam żeby zamówić tę dietę ale obawiam się że będzie ona droga w wydam mniej więcej na produkty?Lubię jak mam dokładnie rozpisane co kiedy jeść,więc SB odpada. mysza5 31 lipca 2008, 08:04 Wykupiłam tę dietę i stosuję od poniedziałku. Jest 4 dzień a ja mam na wadze 1,7 kg mniej. Co do samej diety nie jest zła. Na pewno jest urozmaicona, można dokładnie określić czas w jakim chce się przygotowywać poszczególne posiłki. Nie jem wszystkiego co jest zaplanowane na dany dzień tzn. są np. obiady dwudaniowe albo wieloskładnikowe wybieram sobie co z tego chcę zjeść albo łatwo mi przygotować. Dieta wydaje mi się że nie jest droga. Codziennie są jakieś warzywa i owoce które aktualnie występują. Poza tym fajne jest to że najpierw się określa co lubi się jeść a czego na pewno nie i na podstawie naszych preferencji ustalana jest dieta. Można też wybrać opcję z fixami, mrożonkami czy gotowymi daniami do kupienia dla tych którzy nie mają czasu czy nie lubią gotować. Ja potrzebowałam tej diety, musiałam zapłacić żeby mieć motywację do zaczęcia działania i trzymania się tego. W końcu skoro wydało się już pieniądze. I nie ćwicze jak szalona póki co. Spacery z psem pozwalają mi powoli wkręcić się na obroty ale kto wie czym to się skończy może jakiś fitness czy jogging:)I've never had. I've never tasted. I have never eaten. I never had. Nigdy nie jadłam tak idealnie aksamitnego kremu z ziemniaków i migdałów. I've never eaten so perfectly velvety cream of potato and almonds. Nigdy nie jadłam tak pysznego burgera jak tam. I've never eaten such delicious burger like there.Ja jestem Śląska Dziołcha, silna i konkretna. Moje odchudzanie zaczęłam od przygotowania logistycznego. Nie jestem dietetykiem, to mój pomysł autorski. Nie przeszłam na dietę, diety nie są dla mnie. Przeszłam na racjonalne i zdrowe odżywianie. Obejrzałam wiele filmów na You Tube osób które schudły np. 30 czy 50 kg. Wszędzie powtarzały się te same zasady, które wam przedstawię za chwilę. Moja zmiana trybu życia polega na tym, że już nie wrócę do schabowych i kartofli, zup i zmiana sposobu odżywiania. Jem ZDROWO, niezdrowo już było i to zawiodło mnie na manowce, doszłam do rozmiaru 56/58 teraz 48/46. W ciągu pół roku schudłam 15 kg i do dziś trzymam. Nie gotuję sobie tego samego co rodzinie! Zasada 1 Odstawiamy cukier , słodycze, napoje gazowane. Ja stosuję słodzik i mam gdzieś, czy jest szkodliwy, herbatę owocową piję gorzką,czarna bez cukru mi nie smakuje, więc nie piję , ale piję kawę rozpuszczalną 1/2 z mlekiem 0,5 %. Zasada 2 stosujemy zamienniki– zamiast niektórych rzeczy , które jesz zamieniaj na to co zdrowsze. Chrupiesz chipsy= schrup pokrojony ogórek zielony w skórce Śmietana= jogurt Smażenie= gotowanie czy grillowanie bez tłuszczu. Białe pieczywo= ciemne , ja kupuję żytnie lub orkiszowe czy graham Makaron =makaron razowy Ryż = kasze różnych jest ma wysoki indeks glikemiczny! Kartofle= kasze , po co ci kartofle? Zasada nr 3 Czytamy etykiety na produktach. One nie są by ładnie wyglądać, ale do czytania, zatem okulary na nos w sklepie! Cukier jest wszędzie, nawet się nie spodziewamy gdzie. Np. dużo mają buraczki w słoiku i np. ogórki konserwowe! Wybieramy ogórki ale – kiszone, zielone warzywa. Nawet znany sok dla dzieci marchewkowy ma 10 % cukru. Patrz na jogurty ile mają cukru, wybieraj naturalne. Samemu robimy surówki, albo kupujemy w sosie Vinegret, precz majonez i inne badziewia! Pierwsze pół roku jadłam na obiad surówkę z sosem vinegret. Na początku musimy zredukować drastycznie ilość kalorii, ale nie do np. 600 kcal, bo organizm zgłupieje i nici z odchudzania. Serio, to starcza , zapchamy się taką surówką. Zasada nr 4 Odstawiamy słodkie owoce. Winogrona, banany, śliwki precz. Ale jabłka jadłam i gruszki też, lecz mało. Truskawki jak najbardziej tak, ale bez cukru i bitej śmietany, najwyżej jogurt naturalny. Głównym składnikiem mojej diety, która nie jest w sumie dietą, był owoc POMELO. Jest b. wskazany dla diabetyków, ma mało kalorii i zapycha. Jadłam pół pomelo zamiast obiadu, on jest słodszy niż grapefruit. O pomelo piszemy na naszej stronie, odsyłam was! Zasada nr 5 nie jemy tłusto: mięs typu karczek, schabowe, kurczak ze skórką, mielone!!!!!! Wędlin typu :parówy, pasztety, salcesony, smalec -precz! Ser żółty i topiony precz! Smażymy na oleju jak już i to mało. Jemy: szynkę, chude wędliny drobiowe, typu polędwica, zamiast masła smarujemy twarożkiem. Obiad, piersi z kurczaka smażone na łyżce oleju i wodzie, lub na papirusie, tym z Winiary; warzywa na patelnie, cukinia w plastry, szpinak itd. Co jem, poza przestrzeganiem w/w zasad: Nie jem białego chleba, bułek, pączków i ciastek. Czasem raz w tygodniu coś zjem, np. ciastko francuskie, ale jedno nie 10. Jem czarny chleb, ostatnio słonecznikowy, czarny, niedawno orkiszowy, żytni, graham. Chude wędliny, małe ilości, a często. Warzywa duszone albo pieczone, surówki. Jajka gotowane. Nie jajecznica! Niekiedy smażę pierś z kurczaka w papirusie ( patrz Pomysł na Winiary soczysta pierś z kurczaka ) i bez tłuszczu na rozgrzaną patelnię to też jest cały mój obiad. Albo gotuję 3 pałki (podudzia) z kurczaka i same zjadam. Bez niczego więcej. Niekiedy duszę pierś z kurczaka z cukinią, do tego koperek, szczypiorek. Inna wersja obiadu , ciemny makaron ze szpinakiem. Jak mnie dopada głód, zjadam owoc, pestki dyni, czasem chrupki kukurydziane bez zapachów i smaków, te zwykłe. Albo tak jak teraz zajadam pomidorki koktajlowe. Lubię płatki owsiane z maślanką, zalewam, a potem jak nasiąkną, zjadam. To jako kolejny posiłek. Ziemniaki. Ja nie jem. One mają wysoki indeks glikemiczny. Pożegnaj się z ziemniaczkami, o frytkach nie wspomnę. Drugi moment prawdy: ZASADA NR 6 I teraz was zaskoczę: RUCH FIZYCZNY!!!!! CODZIENNIE ćwiczę na orbitreku 30 minut, ale nie zegarowe, ale aktywnego ćwiczenia. Sprzęt kosztował mnie nieco powyżej 400 zł, kupujcie nośność 20 kg niż wasza waga teraz. Są mocniejsze. Jak przebiegało moje odchudzenie z orbitrekiem, o tym w następnym felietonie. Johanka. Przeczytano razy: 747Same jabłka są zaokrąglone, lekko wydłużone, pomalowane na zielono, z rumieńcem po jednej stronie. Owoce są średniej wielkości, ich waga wynosi 200-250 gramów. Melba - odmiana letnia, jabłka dojrzewają na początku sierpnia.
15 lat temu moje życie zmieniło się diametralnie -pojawiły się pierwsze objawy zespołu jelita drażliwego (ZJD). Jeśli czytasz te słowa, prawdopodobnie wiesz, jak trudne może być codzienne funkcjonowanie z ZJD. Nie jest to choroba prowadząca do niepełnosprawności, nie stanowi też zagrożenia życia. Osoby cierpiące na ZJD pracują, zakładają rodziny, sprawiają wrażenie zwyczajnych, normalnie funkcjonujących ludzi. Tylko oni wiedzą, jak męcząca to przypadłość, jak zmienia codzienny rytm dnia i jak niszczy nieustanną obecnością. Co chińska tortura wodna ma wspólnego z zespołem jelita drażliwego? Podobno Chińczycy stosowali zaskakująco finezyjną, a jednocześnie skuteczną metodę tortur: krople wody spadają w krótkim odstępie czasu na głowę torturowanego. Można zapytać, cóż może zrobić kropla? To tylko kropla wody. Nic groźnego. Po dłuższym czasie nieustanne kapanie powoduje jednak wielkie cierpienie. Podobnie jest z ZJN. To tylko problemy gastryczne, a niszczą Ci życie. Po wielu latach zmagania się z chorobą podjęłam kolejną próbę znalezienia rozwiązania. Przypadkowo natknęłam się na artykuł w czasopiśmie medycznym, dzielący żywność pod względem zawartości FODMAP. Artykuł tak mnie zaintrygował, że zaczęłam szukać dodatkowych materiałów. Następnego dnia kupiłam poradnik na Amazonie i przeszłam na dietę eliminacyjną zgodną z zasadami diety Low FODMAP. Moje życie zmieniło się, tym razem na lepsze. Kisiel z jabłkami a objawy zespołu jelita drażliwego Zanim odkryłam dietę Low FODMAP próbowałam wielu innych rozwiązań polecanych przez dietetyków i lekarzy. Gastrolog dał mi nawet stosowną ulotkę, zastrzegając jednakże, że efekty nie są pewne. I nie były. Stosowałam się do zaleceń dietetyków. Jadłam proponowane przez nich potrawy np. kisiel z jabłkami (jabłka to prawdziwe gastryczne miny dla osób cierpiących na ZJD!!), rzekomo lekkostrawne pszenne pieczywo itp. Dziwiłam się, że nie czuję żadnej poprawy. Czemu te rady nie zadziałały? Kiedy zapytałam gastrologa, czemu moje jelita dają te wszystkie problematyczne objawy, odparł, że nauka tego jeszcze nie wyjaśniła. Proponowane przez dietetyków standardowe lekkostrawne diety nie były dopasowane do potrzeb osób z ZJD. Brakowało rzetelnych badaniach. Dopiero naukowcy z australijskiego Monash University zajęli się zagadnieniem od właściwej strony – zaczęli badać reakcję osób cierpiących na ZJD na poszczególne pokarmy. W ten sposób ustalili, które konkretne produkty szkodą, a które są bezpieczne. Okazało się, że niektórych pokarmów nie toleruje tylko część pacjentów- innym nie szkodzą. Wyszło także na jaw, że jest całkiem spora grupa produktów, które nie szkodzą większości badanych. To pokarmy z niską zawartością FODMAP (Low FODMAP). To bezpieczna baza, od której należy rozpocząć podróż ku życiu bez zespołu jelita nadwrażliwego. Żeby pomóc konkretnemu pacjentowi, należy najpierw ustalić, które pokarmy mu szkodzą, a które toleruje w mniejszych lub większych ilościach. I tu dochodzimy do diety eliminacyjnej… Dieta eliminacyjna… Głównym założeniem diety jest wyeliminowanie tych produktów, które zawierają zbyt wiele FODMAP. Gdy menu oparte jest na produktach zawierające niskie ilości FODMAP, organizm je toleruje i prawidłowo trawi. Stąd nazwa diety – Low FODMAP. Pozostanę przy tej nazwie, bo jest krótka i brzmi lepiej niż polski odpowiednik: dieta z niską zawartością FODMAP. … to nie dieta odchudzająca To nie jest dieta w potocznym znaczeniu. Jej celem nie jest schudnięcie, ale stworzenie listy pokarmów, które osoba cierpiąca na zespół jelita nadwrażliwego może bez obaw jeść. Ja schudłam i to sporo, ale zupełnym przypadkiem, stosując piramidę żywienia, o której napiszę w innym poście. Dieta Low FODMAP trwa ok. 4-8 tygodni. Dla większości osób cierpiących na ZJD to wystarczający okres, aby ustalić, co im szkodzi. Diety nie należy przedłużać, bo jak każda dieta eliminacyjna grozi niedoborami niezbędnych składników odżywczych. Lista przykładowych produktów zabronionych Grupa produktów Dodatki Sos barbecue lub sos sojowy zawierający dodatki typu czosnek lub cebula, hummus, ketchup z dodatkiem syropu glukozowo-fruktozowego Nabiał Mleko (krowie, owcze, kozie), maślanka, kefir, kwaśna śmietana, lody, mascarpone, serek do smarowania, jogurt, ricotta w ilości większej niż 2 łyżki stołowe Napoje zastępujące mleko mleko sojowe, mleko owsiane Napoje Rum, energizery, napoje zawierające syrop glukozowo-fruktozowy, mocna czarna herbata, herbata rumiankowa, herbata z kopru włoskiego, herbaty owocowe z cykorią, herbata oolong Owoce jabłka, morele, jagody, owoce z puszki, suszone owoce, wiśnie i czereśnie, grejpfruty, lychee, mango, większość soków owocowych, nektarynki, brzoskwinie, gruszki, kaki, śliwki, arbuzy Zboża i kasze Wszystkie za wyjątkiem ryżu, owsa, gryki i kaszy jaglanej* Warzywa cebula, szparagi, karczochy, brokuły, kalafior, patisony, brukselka, soczewica, groszek zielony, pory, buraki ćwikłowe, kapusta, grzyby, koper włoski, czosnek Orzechy Nerkowce, pistacje, Warzywa strączkowe nasiona roślin strączkowych:fasola, soja soczewica i ciecierzyca w ilości większej niż dozwolona Inne syrop z agawy, miód, syrop glukozowo-fruktozowy, słodziki (sorbitol, mannitol, maltitol, ksylitol – wszystkie kończące się na -ol) * Co nie oznacza, że każda postać ryżu i owsa jest dozwolona na diecie Low FODMAP. Więcej na ten temat napisałam w poście o kłopotliwych produktach Low FODMAP. Czy zauważyliście to co ja, gdy po raz pierwszy zapoznałam się z powyższą listą? Rumianek?! Herbatka z kopru włoskiego? Piłam je, żeby złagodzić dolegliwości gastryczne… Jabłka?! Już wiem, czemu polecany przez dietetyków kisiel z jabłkiem nie pomógł… Miód? Czytałam, że pozytywnie wpływa na układ pokarmowy. Ksylitol? Czy czasami nie jest zalecany na problemy trawienne?? Poczułam się oszukana… Tyle razy błądziłam i nikt nie pokazał mi właściwej drogi. Patrząc na listę produktów zakazanych możesz czuć przerażenie. Czułam to samo. Jak to? Już nigdy więcej nie będę mogła posmakować miodu lub zjeść jabłka? Dieta eliminacyjna trwa maksymalnie 8 tygodni. Po tym okresie należy stopniowo wprowadzać produkty z dużą zawartością FODMAP i obserwować reakcję organizmu. Ja przeszłam już tą fazę i włączyłam do diety miód, bo akurat mi nie szkodzi. Jabłka to co innego. Jedno jabłko i objawy zespołu jelita drażliwego wracają z siłą huraganu. Pamiętajcie, że ZJD to nie alergia pokarmowa. Mogę zjeść jogurt. Nie dostanę ataku duszności, a moja głowa nie spuchnie jak balon. Będę cierpieć, ale jogurt mnie nie zabije. To będzie jednak moja świadoma decyzja, podjęta z uwzględnieniem jej nieprzyjemnych konsekwencji. O FODMAP pierwszy raz przeczytałam w sobotę. W niedzielę zaczęłam wprowadzać dietę eliminacyjną. We wtorek zaczęłam czuć się lepiej. Odważycie się podążyć moim śladem? 🙂 Czy chcecie ograniczyć, a może nawet całkowicie wyeliminować objawy zespołu jelita drażliwego?
W sklepie kilogram jabłek kosztuje 3zł. Za te same jabłka na targu należy zapłacić 2,50zł. O ile procent jabłka w sklepie są droższe od jabłek na targu? A o ile procent jabłka na targu są tańsze od jabłek w sklepie? Zadanie 4. Mama jest 7 razy starsza od córki.Kiedy 4,5 roku temu urodziłam młodego, wyglądałam potężnie, żeby nikogo nie obrazić. O ile do ostatniego dnia ciąży czułam się dość atrakcyjnie, o tyle rozwiązanie zweryfikowało to samopoczucie. Zewsząd słyszałam że kiedy będę karmiła piersią, samo mi się schudnie i inne podobne farmazony. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka. Z okresu po ciąży, kiedy ważyłam osiemdziesiąt kilo, mam tylko jedno zdjęcie sylwetki i to jak możecie zobaczyć, zrobione z zaskoczenia. Nie lubiłam siebie, nie lubiłam swojego ciała, dlatego nie pozwalałam się fotografować. Moimi przyjaciółmi były obszerne sukienki i wszelakie tuniki. Przed ciążą nie raz byłam na diecie, nie raz nieumiejętnie zabierałam się do odchudzania. Dałam sobie pół roku na „samo się schudnie” , a kiedy zrozumiałam, że samo się nic nie zrobi, wzięłam się za siebie. Nie ma że boli. Urodziny, imprezy rodzinne, goście w domu, jedzenie na mieście, w podróży. Każdego dnia trzeba się mocno pilnować. Trzeba się zaprzeć w sobie i nie pozwalać sobie na słabości. Jedna słabość, ciągnie za sobą kolejne, a później już prosta droga, żeby sobie całkiem odpuścić. Kostka czekolady czy jeden kawałeczek ciasta w tygodniu, jeszcze nikogo nie zabiły. Jednak trzeba pamiętać o silnej woli, inaczej popłyniesz. Jak ważna jest woda na co dzień pisałam w TYM tekście. Zaraz po przebudzeniu, szklanka ciepłej wody z cytryną i odrobiną naturalnego miodu pobudzi jelita do pracy. Przez resztę dnia, również należy pamiętać o wodzie. Również ciepłej. absolutnie NIE. Z bardzo prostej przyczyny. Wszelkie cudowne środki, które obiecują Ci cudowne efekty są o dupę rozbić. Ich pomoc jest znikoma (zazwyczaj pomaga jedynie zawarta w nich L-karniktyna przyspieszająca spalanie), a organizm uzależnia się od tych substancji. Po za tym, same tabletki są jedynie suplementem diety. Na każdych środkach wspomagających odchudzanie, napisane jest że aby uzyskać, należy wdrożyć zdrową i zbilansowaną dietę i aktywność fizyczną. Przyznam że sama swojego czasu, połasiłam się na cudowne efekty pewnych tabletek. Chciałam na skróty osiągnąć super efekt. Wydałam kupę kasy i nie osiągnęłam nic. Jeżeli będziecie się zdrowo odżywiać, jeżeli będziecie ćwiczyć, więcej chodzić na spacery, tabletki są Wam kompletnie nie potrzebne. Jeżeli chcecie działać na skróty, jak ja kiedyś, tez sobie odpuście. Szkoda kasy i organizmu. i zbilansowana dieta. Odstawiamy tłuszcz. Nie całkowicie, bo tłuszcz do trawienie i spalania jest niezbędny. Ale zastępujemy go zdrowymi tłuszczami: olej lniany, olej kokosowy, oliwa z oliwek. Wszelkie oleje rafinowane, masła, margaryny jako smarowidła, dodatki i do smażenia są zakazane. Redukujemy cukier do niezbędnego minimum. Zamiast cukru rafinowanego miód naturalny. Jeżeli tak jak ja, nie wypijecie kawy czy herbaty bez słodkości, proponuje naturalny słodzik stewię. Zapominamy o białym pieczywie. Jedyne pieczywo jakie jadłam, podczas mojej najskuteczniejszej diety to pieczywo chrupkie, chrupkie pieczywo ryżowe albo ciemne pieczywo, im bardziej ciemne i im więcej ziaren tym lepiej. Jeżeli nabiał, to jak najchudszy i słodzony naturalnie. Jogurty naturalne słodzone miodem, albo owocami. Uwielbiam jogurty, ale zamiast sklepowych robię je sama. Miksuje owoce z jogurtem naturalnym, a jeszcze częściej z ser biały, tylko chudy. Zamiast śmietany jogurty naturalne. Odpowiednio doprawione, z odrobiną musztardy, soli, pieprzu czy ziół- świetnie zastąpią majonez. Skrzętnie liczyłam kalorie, więc nawet w mleku cięłam tłuszcz i kupowałam mleko tylko 0,5%. Wiem że to sama woda jest, jednak byłam konsekwentna. Nie lubię mięsa. Jadam je bardzo rzadko. Jednak, jak najbardziej na diecie jest wskazane. Wybieramy chude mięsa i przygotowujemy je grillując na patelni albo w piekarniku. Najlepiej w folii aluminiowej, albo w rękawie do pieczenia- mięso będzie dusiło się wtedy we własnym sosie i nie będzie suche. Wszelkie pszenne makarony zastępujemy razowymi makaronami. Do smaku można się przyzwyczaić, a mają jeszcze jeden plus. Są podobnie jak razowe pieczywo, bardziej sycące. Dzięki czemu zjecie mniejsze porcje. Kasze jaglane, gryczane, jęczmienne, ryże jak najbardziej wskazane. Ryż najlepszy oczywiście brązowy. Ten jednak też trzeba lubić. W takim wypadku polecam ryż paraboliczny. To ryż, uzyskany w przejściowym procesie między brązowym, a zwykłym białym. Nie musicie wcale odstawiać ziemniaków. To nie one tuczą nasze tyłki a dodatki jakie do nich stosujemy. Masełko do tłuczenia, cebulka smażona na tłuszczyk. Sosiki. Dwa nietłuczone ziemniaki, bez tłuszczu czy sosu, wcale Wam nie zaszkodzą. Warzywa na parze tracą mniej wartości odżywczych. Jeżeli nie zapomnicie o ich przyprawieniu będą bardzo smaczne. Do tego duuużo sałat, sałatek, surowych warzyw. To dzięki nim nasz organizm szybciej i łatwiej trawi. Owoce. Najlepsze są surowe. Jeżeli jakiś owoc możesz zjeść ze skórką, zrób to. W skórce owoców jest najwięcej błonnika- który odpowiedzialny jest za wypróżnianie i trawienie. Co z porą jedzenia owoców? To prawda, niektóre owoce zawierają sporo fruktozy. Wprawdzie człowiek może dziennie spalić tylko 40g fruktozy a reszta jest odkładana w postaci tłuszczu, ale… jeżeli macie dylemat czy zjeść niezdrowego fast fooda, kanapkę z majonezem, albo jakiś owoc. To oczywiście że jemy owoce ;) Jeżeli mam być szczera, to nigdy nie liczyłam kalorii, ani cukrów z owoców. A będąc na diecie liczyłam je skrupulatnie. Dla Waszej spokojności, wrzucę Wam tabele owoców. Będziecie wiedzieli, jaki owoc możecie zjeść najbezpieczniej wieczorową porą ;) źródło: fitness-food Oczyszczanie organizmu- od tego warto zacząć. Pozbywamy się z organizmu wszelkich złogów i toksyn. Jak to zrobić i dlaczego warto przeczytacie TUTAJ Małe porcje, pięć posiłków dziennie. Trzy główne- śniadanie, obiad i kolacja i dwie zdrowe przekąski. Duży talerz zmieniamy na mały. Ważne są też pory posiłków. Odstęp miedzy posiłkami powinien wynosić 3 godziny. Więc planowanie i organizacja to rzecz podstawowa. Co z jedzeniem po 18 godzinie? A no nic. To nie o to chodzi. Grunt żeby ostatni posiłek zjedzony przez Was, był trzy godziny przed snem. Jeżeli kładziecie się o 24 nie ma takiej opcji, żebyście przez pięć godzin od ostatniego posiłku o godzinie osiemnastej nic nie zjadły. to 70% sukcesu 30% to aktywność fizyczna. Nie musicie od razu biegać maratonów, nie musicie dźwigać ciężarów. Kiedy po ciąży chudłam, moja aktywność fizyczna nie była wielka. 3 razy w tygodniu biegałam po pół godziny na Orbitreku, robiłam brzuszki, przysiady. Chodakowskiej jeszcze nie było. Jednak największy wycisk dawały mi spacery z młodym. Chodziłam z nim wszędzie gdzie się dało. Robiłam czasem po 10-15 kilometrów. I to wystarczyło. Dlatego nie rzucajcie się od razu na głęboką wodę. Jedyne co możecie zrobić to się zniechęcić. Na większą aktywność przyjdzie czas, kiedy zdrowa dieta i ruch wejdą Wam w krew. Trzymając się powyższych zasad w niecałe 5 miesięcy schudłam dwadzieścia macie pytania, śmiało pytajcie pod postem, na wszystkie odpowiem. fot. Szalony Jeżeli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło jeżeli go udostępnisz. Możesz też polubić ten post, albo zostawić komentarz. Dla Ciebie to chwila a dla mnie będzie to mały dowód docenienia mojej pracy ;)Jabłka zapiekane pod kruszonką. Danuta Walter - Urych 1 października 2016. Jabłka zapiekane pod kruszonką, będące uproszczoną wersją szarlotki, świetnie sprawdzą się jako szybko do wykonania i bardzo prosty deser. I do tego znakomity. Łączymy bowiem dwa pyszne składniki: jabłka i kruszonkę. Bez żadnych spodów i dodatkowych ciast.Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:11:46 koleżanka stosowała, ale nerki jej szwankowały po 3 dniach Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:12:08 jak ja nie lubię jogurtów...feeee ta dieta to w sam raz na nawabienie się anemii hehe Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:12:23 dieta powinna byc bogata w witaminy, wiec moze doloz cos jeszcze do tych jogurtow? Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:13:16 proszę Was..... mogłabyś do końca życia jeść jedynie nabiałowo? jak dieta to na całę życie, więc racjonalne jedzenie, nie popadanie w skrajności no i ruch! powodzenia.... Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:16:21 jeny dziewczyny dajcie spokój z tymi wydziwianymi dietami. nie można opierać diety na jogurtach!ani na żadnym innym jednym produkcie! prawidłowa dieta jest zbilansowana, ma być nisko kaloryczna i ma dostarczać wszystkich potrzebnych witamin. muszą być warzywa, owoce, ryby, mięso, nabiał itd. chcesz schudnąć to przestań tyle jeść! sukcesem jest jedzenie małych ilości ale 5 razy dziennie i picie dużej ilości wody. dziękuję amen Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:17:03 ja stosowałam jadłam same jogurty oraz owoce i warzywa.. w tydzien ok 5 kg schudłam w 12 dni potem wróciło, z mojej winy bo się RZUCIŁAM na jedzenie. Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:17:52 Cytatzakupoholiczka1996 ja stosowałam jadłam same jogurty oraz owoce i warzywa.. w tydzien ok 5 kg schudłam w 12 dni b]) potem wróciło, z mojej winy bo się RZUCIŁAM na jedzenie[/b]. właśnie, więc jaki to ma sens? ŻADEN Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:19:11 lubie jogurty, i jem profilaktycznie, jeden dziennie. A dieta jogurtowa odpada, nie ma zadnych wartości oprocz bakterii. Moim zdaniem nie ma czegos takiego jak DIETA- kazda z diet ma jakies skutki uboczne lub jakies braki witamin. Trzeba jeść ZDROWO to wtedy bedzie " DIETA" i wszystkie składniki odżywcze beda dostarczone z pokarmem. Dieta jogurtowa? 06 mar 2013 - 15:21:15 Cytatmzap88Cytatzakupoholiczka1996 ja stosowałam jadłam same jogurty oraz owoce i warzywa.. w tydzien ok 5 kg schudłam w 12 dni b]) potem wróciło, z mojej winy bo się RZUCIŁAM na jedzenie[/b]. właśnie, więc jaki to ma sens? ŻADEN same jogurty to tragedia dla żołądka i innych bebechów. ale jak ktoś chce się na własne życzenie nabawić choroby to... proszę bardzo Dieta jogurtowa? 12 mar 2013 - 15:13:51 Zgadzam się z dziewczynami. Nie wolno opierać diety na jednym produkcie! Aż mnie trzęsie jak słyszę o tych magicznych dietach bananowych czy innych. Jogurty dobrze dobrane albo serki z dużą jakością białka są fantastycznym UZUPEŁNIENIEM diety, ale nie jego podstawą. Połączcie po prostu wszystkie zasady odchudzania : dużo warzyw, dużo owoców, częste, ale małe posiłki, dużo wody, potrawy bardziej gotowane, niż smażone itp. itd. Musicie też wiedzieć jakie produkty wybierać : Nie Laysy - a chrupki kukurydziane Flipsy. Nie serki Danio Light - a serki naturalne Bieluchy. Nie Snickersy, a chociażby KitKaty (jeśli już naprawdę musicie) itd. Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2013-03-12 15:48 przez peyton_onetreehill. Dieta jogurtowa? 12 mar 2013 - 15:17:13 ja tam jem jogurty uzalezniona. ale bez przesady lepiej jesc mniej ,duzo warzyw owoców i wieksza ilosc nabialu przeciez to meczarnia. Dieta jogurtowa? 12 mar 2013 - 15:23:59 CytatPolina123 jeny dziewczyny dajcie spokój z tymi wydziwianymi dietami. nie można opierać diety na jogurtach!ani na żadnym innym jednym produkcie! prawidłowa dieta jest zbilansowana, ma być nisko kaloryczna i ma dostarczać wszystkich potrzebnych witamin. muszą być warzywa, owoce, ryby, mięso, nabiał itd. chcesz schudnąć to przestań tyle jeść! sukcesem jest jedzenie małych ilości ale 5 razy dziennie i picie dużej ilości wody. dziękuję amen ooooo jak pieknie to ujelas!!!!! PODBIJAM! MŻ - MNIEJ ŻEĆ!!! Dieta jogurtowa? 12 mar 2013 - 15:34:08 Dziewczyny ! Po 1 bez ruchu żadna dieta nie ma sensu. Możecie osiągnąć pożądany efekt, ale tylko na jakiś czas. Po 2 zgadzam się z Polina123 - zadana "mniej a częściej" jest najlepsza Każda z nas ma prawo do przyjemności, ale wszystko w odpowiednich ilościach. Ja nie odmawiam sobie ani słodyczy,ani alkoholu. Jem wszystko. Po prostu nie jem tego w nadmiernych ilościach. Także dziewczyny : duuuużo wody, 5 posiłków dziennie oraz ćwiczonka ! Polecam też picie zielonej bądź czerwonej herbaty Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. ARBUZAZUZA: Co jadłam we Włoszech? 懶.
Wiele osób pyta mnie o jedzenie owoców na diecie LCHF. Niezaprzeczalnie owoce są zdrowe i zawierają mnóstwo błonnika, witamin, minerałów ale… niestety ze względu na zawarte w nich cukry proste (węglowodany) nie sprzyjają chudnięciu a nawet mogą powodować tycie. Temat ten pojawił się już w tekście o zasadach LCHF, ale przypomnę go i rozwinę żeby nie było wątpliwości 😉Zerknijcie na poniższe tabele i komponując swoje posiłki pamiętajcie, że przy redukcji wagi trzeba bardzo skrupulatnie pilnować by nie przekroczyć wskazanego limitu – średnio poniżej 20 g węglowodanów dziennie – ponieważ tylko wtedy uczymy i przyspieszamy proces wejścia w ketozę a później spalania tkanki ta lista nie jest stała na każdym etapie ani uniwersalna dla każdej osoby, ponieważ inaczej jemy w okresie, redukcji, stabilizacji wagi, Makro oraz produkty wyznaczają różne czynniki tak banalne jak płeć, wiek, wzrost, waga, cel, ale i nietolerancje pokarmowe, choroby a także chociażby pora roku bo latem naturalnie występują owoce i warzywa, jest więcej słońca i widać to też na talerzu 😉Zachęcam do lektury wątku o adaptacji. Tabela przedstawiająca niskowęglowodanowe owoce z zaznaczeniem tzw. węglowodanów netto (po odjęciu błonnika):NAZWA PRODUKTUkcalBIAŁKATŁUSZCZEWĘGLOWODANYagrest400,70,312,1ananas550,50,314,1ananas, plastry w syropie870,50,221,2ananas suszony3342,62,674,6arbuz350,40,18,8awokado1642,215,67,7babaco201,00,23,6banan971,10,523,6banan skrobiowy1110,00,029,0banan suszony3453,71,587,9Borówki480,30,312,1borówki amerykańskie590,90,315,2borówki, konfitura do mięs1920,30,153,1brzoskwinia451,10,412,3brzoskwinia, mus782,80,218,9brzoskwinia suzona2555,51,664,3brzoskwinia w syropie770,70,119,9brzoskwinia w syropie, odsączona880,90,221,5canistel1552,21,342,1cytron, kandyzowana skórka910,00,024,1cytryna351,30,49,3cytryna, świeża skórka731,70,217,0czarne jagody461,10,913,8czarne jagody gotowane930,70,221,9czarne jagody mrożone441,00,513,1czereśnie621,10,413,9czereśnie suszone2754,61,369,9daktyly920,00,026,2daktyle suszone2792,20,373,9durian301,10,06,7dynia261,70,57,6dynia gotowana241,10,36,2dżem agrestowo-truskawkowy niskosłodzony1660,60,340,2dżem ananasowy bez cukru6010,30,136,2dżem ananasowy niskosłodzony1540,30,239,2dżem brzoskwiniowy niskosłodzony1590,60,237,3dżem jagodowy bez cukru1480,60,436,6dżemu jagodowy niskosłodzony1540,40,139,1dżem morelowy niskosłodzony1550,50,239,0dżem pomarańczowy niskosłodzony1550,30,238,7dżem śliwkowy niskosłodzony1550,40,238,2dżem śliwkowy wysokosłodzony1550,40,337,7dżem truskawkowy1670,40,339,0dżem truskawkowy wysokosłodzony2550,40,363,4dżem wiśniowy niskosłodzony1560,30,137,6dżem wiśniowy wysokosłodzony2590,50,362,3dżem z czarnej porzeczki niskosłodzony1550,40,240,1dżem z czarnej porzeczki wysokosłodzony2550,60,264,1dżem z kiwi niskosłodzony1560,30,238,1dżem z moreli słodzony fruktozą1220,50,231,0dżem z pigwy1630,20,341,1dżem z truskawek słodzony fruktozą1190,20,129,8figi kaktusowe440,70,29,4figi suszone2923,91,478,9figi suszone, duszone1331,30,733,1figi świeże770,60,420,0granat701,10,418,3grejpfrut340,50,210,3grejpfrut czerwony330,60,27,4grejpfrut w puszcze słodzony730,80,218,4gruszka550,70,314,6gruszka gotowana551,10,312,9gruszka suszona2662,00,470,0gruszka suszona, duszona bez cukru1220,70,432,9gruszka suszona, duszona z cukrem1400,80,437,2guajawa360,90,712,3guanabana660,90,017,2jabłko440,60,513,0jabłko gotowane440,50,612,3jabłko gwieździste691,21,116,0jabłko, mus1222,91,127,0jabłko pieczone1050,21,921,1jabłko pieczone z cukerm1100,41,724,2jabłko suszone2442,32,263,6jabłko suszone gotowane630,20,416,3jeżyny621,50,216,6kalamansi301,20,07,8karambloa341,10,97,7kiwi551,00,414,3klementynki391,10,28,9konfituraa truskawkowa3031,21,472,9konfitura wiśniowa3110,51,262,3kumkwat130,00,03,2liczi730,20,217,5limonka280,60,311,2longan560,00,014malinojeżyny351,50,314,1maliny301,20,411,8maliny mrożone301,20,412,4maliny gotowane14417,22,81,5mandarynka430,70,310,9mandarynka w zalewie400,80,210,1mango660,70,417,7mangostan781,10,920marakuja352,90,36,3marmolada2710,50,268,9marmolada śliwkowa2440,50,363,5melon331,00,48,5melon gorzki82,20,00,9melon kantalupa230,30,14,8melon miodowy331,10,16,5mieszanka owocowa mrożona441,00,412,2morele450,80,312,3morele gotowane451,80,310,5morele suszone2905,51,372,4morele suszone, duszone bez cukru1302,50,633,1morele w puszce słodzone900,80,223,4morwa czarna312,10,06,4nektarynka450,80,211,6owoc chlebowca1012,10,125,8papaja450,70,110,8patison gotowany110,10,11,9pepino (trimelon)190,20,14,8persymona czarna662,10,014,8persymona suszona2761,50,773,1pigwa550,50,116,0pigwica580,00,014,0pomarańcze451,00,310,9pomarańcze, skórka1061,70,325,2pomelo481,10,011,5pompela431,10,012,0porzeczki białe351,10,112,8porzeczki białe mrożone321,10,313,5porzeczki czarne361,50,215,5porzeczki czarne mrożone401,50,315,5porzeczki czerwone331,00,314,3porzeczki czerwone mrożone351,00,314,3powidła śliwkowe2171,20,354,1powidła z węgierek2250,60,369,5poziomki350,90,68,5poziomki mrożone słodzone910,30,222,7rambutan710,00,015,5rodzynki Ekonatural2722,30,571,2rodzynki greckie Bakalland2722,30,571,2rodzynki sułtańskie Fresco2772,30,564,7śliwki460,50,312,0śliwki bez pestek mrożone520,70,211,9śliwki daktylowe780,80,519,5śliwki gotowane451,10,311,1śliwki, powidła2201,10,354,5śliwki suszone125,31,171,3śliwki suszone z pestką2703,41,569,7śliwki suszone, duszone, bez cukru1221,70,630,5śliwki w czekoladzie61316,228,179,5śliwki w puszce, słodzone850,50,122,3truskawki300,80,57,3truskawki mrożone290,60,57,3tykwa181,10,12,9winogrona720,80,218,4winogrona w słodkim sosie jogurtowym801,80,918,3wiśnie490,70,511,2wiśnie bez pestek, mrożone481,00,411,1wiśnie gotowane431,30,59,9wiśnie suszone2735,42,665,2żurawina500,50,213,0żurawina, mus słodzony w puszce1500,20,338,0
109 likes, 0 comments - magda_klimczak on September 29, 2021: "Jabłka same się nie zbiorą :-) #kwaśnejabłko #kwasnejablko #jablkobranie #jabłka #jabłkowe Odpowiedzi makatka odpowiedział(a) o 21:15 Tak, schudniesz. A potem przytyjesz więcej niż schudłaś, a jako ekstrasy będziesz miała ogromne zatwardzenia, rzyganie żółcią i inne atrakcje. I♥jazz odpowiedział(a) o 21:13 Jak chcesz schudnąć , to najlepsza dieta , to zdrowa dieta. Jak będziesz jeść tylko 2 jabłka dziennie , to na chwilę schudniesz ,a potem znowu powrócisz do normalnej np. przestać jeść słodycze , na śniadanie jeść np. płatki owsiane a na kolację tylko jedno jabłko i samą czystą wode. sarah888 odpowiedział(a) o 21:15 tak, schudniesz , extremalnie. Aż twój żołądek zacznie się żywić twoją tkanką tłuszczową . A wtedy już będzie problem z przyjmowaniem normalnych pokarmów. Duże ryzyko zachorowania na bulimie. Nie polecam takiej diety. skrócie: schudniesz jedząc pięć niskokalorycznych posiłków dziennie i ćwicząc np. z Mel B. Nie trzeba się głodzić, bo dając organizmowi tak mało jedzenia powodujesz spowolnienie metabolizmu oraz to, że organizm zaczyna gromadzić więcej tłuszczu, co może spowodować nieciekawy wygląd ciała. Tak więc zamiast diety lepiej rzeźbić sylwetkę. ;)) blocked odpowiedział(a) o 21:28 Tak schudniesz i to dużo. Lecz gdy znów będziesz jeść (przecież nie będziesz jadła 2 jabłka dziennie przez całe życie..) to sprawdzisz na własnej skórze czym jest efekt jo-jo... Mimo to powodzenia. blocked odpowiedział(a) o 09:21 Jedząc dwa jabłka dziennie schudniesz, oczywiście że tak ale zastanów się na jak długo jest to możliwe?Jedząc każdego dnia 1500 kalorii przyzwyczajasz swój organizm do pewnego trybu dostarczania energii i jak nagle zaczniesz jeść 100 kalorii dziennie twój organizm przejdzie szok. Przy takiej zmianie na diecie "dwa jabłka" wytrzymasz cztery, góra pięć dni przy piciu dużej ilości chcesz przejść na taką dietę musisz stopniowo zmniejszać wartości kaloryczne, przez pierwszy tydzień diety jedz 100 kalorii mniej i tak cały czas dokąd nie dojdziesz do np 400. Wtedy już zobaczysz wyniki odchudzania jakieś 5 kg, nie ma cudownej możesz nawet dziś zacząć jeść te dwa jabłka ale gwarantuję ci że najpóźniej w piątek rzucisz się na jedzenie i będziesz jadła i jadła i nie dość że będziesz czuła się fatalnie to jeszcze przytyjesz. W dodatku przy częstych głodówkach twój organizm zacznie próbować się ratować odkładając warstwy tłuszczu potrzebne do przeżycia w ten sposób zmniejszy ci się metabolizm i przytyjesz dwa razy tyle mimo mniejszej ilości pochłanianego będziesz miała jakieś pytania, pisz śmiało. Yvon odpowiedział(a) o 22:42 Owszem schudniesz, jednak jeśli chcesz stosować głodówkę to maksymalnie do 3 dni. blocked odpowiedział(a) o 12:43 Owszem schudniesz, możesz schudnąć nawet bardzo dużo ale oprócz tego:*dostaniesz anemii*zakwasisz organizm*odwapnią Ci się kości czego skutkiem będzie ich wykrzywienie albo nawet połamanie*możesz dostać wrzody żołądka*skurczysz żołądek tak, że od jednego ciastka będziesz grubła*krew Ci się będzie tamować, możesz mieć zakrzepy a nawet zawałCzy warto?Odpowiedz sobie sama. Moze ale oprucz tego jeszcze jakiej cwiczenia fizyczne i jedzienie warzyw i innych owocow i niejesc slodkiego najlepiej Uważasz, że ktoś się myli? lub
Dlatego do nadziewania jabłek wybrałam: płatki owsiane z amarantusem i suszonymi owocami jak i pestkami dyni, słonecznika i siemieniem lnianym; świeże jesienne maliny; suszoną żurawinę, kilka śliwek, prawdziwy miód, odrobinę wiórków kokosowych i olej kokosowy. Jako przyprawy użyłam tylko cynamonu. Do pieczenia wybieramy jabłka
Ileana Paules-Bronet przed podjęciem eksperymentu przyznała, że chociaż lubi jabłka, codzienne ich jedzenie brzmi trochę zniechęcająco. Mimo wszystko podejmie wyzwanie. Z pomocą mają jej przyjść różnorodne przepisy na dania z jabłek. Dzięki temu jej menu będzie bardziej różnorodne i łatwiej jej będzie codziennie zjadać jabłko przez cały miesiąc. Oprócz dodania do swojej diety jabłek, dziennikarka nic więcej nie zmieniła w nawykach żywieniowych. Chciała zaobserwować, jaki wpływ na jej zdrowie i samopoczucie będą miały codziennie spożywane jabłka. Unikała także witamin i suplementów, żeby nie zafałszować wyników eksperymentu. Tylko w ten sposób można sprawdzić, czy jedzenie jabłek faktycznie chroni przez chorowaniem. Pierwszy tydzień jabłkowego eksperymentu upłynął szybko i łatwo. Dziennikarka jadła jabłka z masłem orzechowym lub same. W drugim tygodniu zaczęło jej dokuczać znudzenie. Ciągłe jedzenie jabłek stało się nieco irytujące. Chociaż początkowo planowała przygotowywać rozmaite potrawy z tymi owocami, w praktyce okazało się, że jest na to zbyt leniwa. Jedząc codziennie jabłko Ileana nie zachorowała, chociaż miała już serdecznie dość tak monotonnej diety. Pod koniec eksperymentu trochę sobie odpuściła. Akurat wypadało Święto Dziękczynienia i na stole było tyle wyśmienitych potraw, że na jabłka zabrakło już miejsca. Pod koniec miesiąca wytrzymanie na jabłkowej diecie było coraz trudniejsze. Dziennikarka straciła ochotę na te owoce i motywację do ich jedzenia. Jabłka stały się przykrym obowiązkiem, z którego chciała jak najszybciej zrezygnować. Ileana przyznała, że nie mogła się doczekać końca eksperymentu. Dziennikarka przyznała, że nie udało jej się ściśle przestrzegać narzuconego sobie rygoru. Nie każdego dnia zjadała jabłko. Jadła ich jednak znacznie więcej, niż kiedyś. Przez ten czas nie zachorowała, chociaż jej znajomi i chłopak byli przeziębieni. W przyszłości nie zamierza już tego powtarzać. Codzienne jedzenie jabłek to za dużo. Postanowiła jednak włączyć do swojego menu więcej owoców. Stwierdziła też, że poleciłaby innym codzienne jedzenie jabłek. Jedyną wadą tego eksperymentu była monotonia. Przeczytaj także: Ta dieta odchudza nawet 7 kg w tydzień. Ale uwaga! Co się stanie, gdy codziennie rano wypijesz łyżkę octu jabłkowego? Wystarczy jeść jedno dziennie. Jelita ci za to podziękują
Ile można schudnąć jedząc same warzywa przez 2 tygodnie? Będąc na diecie wielowarzywnej można schudnąć ok. 3-4 kg w ciągu tygodnia. Jednak efektem diety jest nie tylko zrzucenie zbędnych kilogramów, lecz także poprawa nastroju i przywrócenie blasku skórze i włosom.
Pandemia, brak ruchu i rozregulowany tryb życia. Kilka miesięcy, wiele godzin spędzonych w trybie zdalnym nie wpłynęły dobrze na organizm. Praca w domu to przede wszystkim mniejsza aktywność, co za tym idzie pojawiają się dodatkowe kilogramy. Niestety tak samo było w moim przypadku. Nadprogramowe kilogramy zaczęły przybywać w bardzo szybkim tempie. Dodatkowo moje samopoczucie drastycznie się zmieniło. Częściej spałam, rezygnowałam z wychodzenia, bo nie czułam się na siłach, ani nie miałam chęci. Przełom nastąpił na początku 2022 roku, kiedy zaczęłam się zastanawiać nad ponownym oczyszczaniu Postem Dr Dąbrowskiej. Tak właśnie zrobiłam i tak jak obiecałam podzielę z Wami w tym wpisie moimi spostrzeżeniami z 30-dniowego postu owocowo-warzywnego. Czy przemyślałam wszystkie aspekty za i przeciw?To była moja piąta przygoda z prowadzeniem postu Dr Dąbrowskiej. Miałam świadomość wszystkich skutków ubocznych oraz zalet. Niestety największym aspektem, który był przeciw okazało się wzmożone wypadanie włosów. Pojawiało się ono zazwyczaj 3 miesiące po zakończonym poście. Czemu w taki sposób mój organizm reaguje? Otóż jednak nie oszukujmy się, bo to jest totalny szok dla niego. Wciągu 6 tygodni zrzucone 17 kg nie jest w stanie nie pozostawić po sobie żadnych niespodzianek. W moim przypadku było to chwilowe łysienie oraz bardzo duży spadek żelaza. Decydując się na kolejną przygodę z postem wszystko brałam pod uwagę, jednak zalety były tutaj pierwsze moja niedoczynność tarczycy potrzebowała jakiejkolwiek zmiany, bo zaczynało z nią być niezbyt ciekawie. Zwiększane dawki tyroksyny wpływały na mnie bardzo źle. Post zawsze świetnie na nią działał, wyrównując poziom TSH. Po drugie osłabiona przemiana materii. To była największa moja zmora odchudzania. Moje zapotrzebowanie wynosiło 1600- 1700 kcal, ale jedząc 1500 kcal tyłam. Przemiana była w totalnej rozsypce. Nie miałam sił, ani energii przy takim zapotrzebowaniu energetycznym, jakie wtedy dostarczałam swojemu organizmowi. Post przyśpieszał przemianę i mogłam bez wyrzutów na wychodzeniu zwiększać zapotrzebowanie na takie jakie było dla mnie odpowiednie. Po trzecie niechęć do jedzenia. Tak, niestety żadne posiłki mi nie smakowały. Były dla mnie bez jakiegokolwiek smaku. Przyczyniło się to do całkowitego zaprzestania komponowania posiłków. W efekcie pojawiło się śmieciowe jedzenie i słodkie przekąski. Z tego powodu bardzo szanuję post, który potrafi przywrócić mi miłość do jedzenia, gotowania i próbowania nowych smaków. Wychodząc z postu jedzenie smakuje zupełnie inaczej. Nie jestem nawet w stanie tego określić. Po czwarte oczyszczenie. Jestem z natury osobą, która jest przekonana, że każdy z nas powinien chociaż raz w roku przejść detoks organizmu. Pozbyć się toksyn, bakterii i oczyścić umysłu. To naprawdę działa! Mogłabym tu wymieniać i wymieniać wszystkie zalety, które wpłynęły na moją ostateczną decyzję. Dlaczego wybrałam przełom lutego- marca?Planując post wzięłam pod uwagę wszystkie czynniki. Dostępność warzyw, owoców, cenę. Oczywiście najtańsze i najbardziej dostępne są one na przełomie lata i jesieni, jednak okres wczesnowiosenny okazał się dla mnie na ten moment najbardziej odpowiedni. Chciałam to przede wszystkim zrobić przed Wielkanocą, gdzie nie chcę jednak sobie odmawiać spędzenia czasu z rodziną przy Wielkanocnym stole. Oczywiście w miarę rozsądku. Jak wyglądały pierwsze dni- były inne, niż w poprzednich postach?Każdorazowo post przechodziłam różnie. Najlepiej przeszłam pierwszy, bez żadnych bóli oraz słabości. Niestety uważam, że w moim przypadku każdy następny przechodzę coraz gorzej. Tym razem post rozpoczęłam z dnia na dzień. Nie miałam żadnych przygotowań, a był to niestety błąd. Dlaczego? Otóż dla naszego organizmu takowa nagła zmiana jest ogromnym szokiem. Kaloryczność określiłam przynajmniej na 600-700 kcal, gdyż tylko na pierwszym poście byłam w stanie zjeść 800 kcal. Link dla przypomnienia- TU. Niestety już pierwszego dnia nie byłam w stanie zjeść żadnych warzyw, ani owoców. Od wszystkiego mnie odrzucało. Czułam się bardzo słaba. Pojawił się ból głowy, mdłości, zawroty oraz nadmierna senność. Byłam o krok od rezygnacji. Zdecydowałam się zaprzeć i walczyć dalej. Ile trwał ten ciężki okres? Zaledwie 2 dni. Zaczęłam więcej jeść, eksperymentować. Nie naciskałam na mój organizm. Cierpliwie czekałam, aż moje OW się włączy. Długo nie musiałam czekać! Kiedy włączyło się OW i jakie były objawy?OW, czyli potocznie nazywając odżywianie wewnętrzne, które jest podstawą postu włączyło się już 3 dnia. Byłam tym bardzo zaskoczona, gdyż nawet za pierwszym razem nie działo się to tak szybko. Udowadnia to, że każdorazowy post przechodzimy zupełnie inaczej. Odżywianie wewnętrzne objawiało się u mnie ogromnym przypływem energii. Pojawiła się ona tak nagle, że byłam zaskoczona. Brakowało mi jej szczególnie w ostatnim czasie. Byłam w stanie zrobić dosłownie wszystko, czułam się zmotywowana do działania. Kolejnym objawem była poprawa jakości snu. Sen był głębszy, dzięki czemu budziłam się wypoczęta i pełna energii. W końcu zniknęła moja niechęć do warzyw oraz owoców. Czułam większą koncentrację i lekkość. Co jadłam? Co mnie odrzucało?W sytuacji kiedy moje odżywianie wewnętrzne się włączyło to mogłam w końcu zacząć normalnie eksperymentować i prowadzić bez przeszkód post. Tym razem świetnie tolerowałam owocowe w tym grejpfrut, jabłko. Dodatkowo dorzucałam sobie do dań w ilościach dekoracyjnych borówki oraz truskawki. Oczywiście pamiętałam o zasadzie, która zakłada, że owoce należy łączyć z warzywami. Tutaj świetnie sprawdzały się wszelkiego rodzaju koktajle owocowo- warzywne. Kto by pomyślał, że z kalafiora i malin jest w stanie się wyczarować odżywczą owsiankę? Tutaj należą się ukłony dla Pań z grupy Post - Dr Dąbrowska-Zdrowe zywienie, które są nieoceniony wsparciem i burzą pomysłów. W poprzednim wpisie dotyczącym postu również wspominałam o tej wspaniałej grupie. Naprawdę polecam! W kwestii warzyw jak zwykle królowały pomidory, marchew, ogórki, sałata, papryka, kalafior. Tworzyłam z nich zupy, sałatki i wiele ciekawych dań. Niestety tym razem odrzucało mnie od cukinii, pietruszki, selera naciowego oraz nawet zakwasu buraczanego. Nie byłam w stanie go wypić, ale nie wpłynęło to na szczęście negatywnie na wyniki oraz moje zdrowie. Ile schudłam podczas mojego piątego postu? Jakie były zalety, które zauważyłam? Jak wyniki? Mój post trwał dokładnie 27 dni. Jestem aktualnie w fazie wychodzenia, a dokładniej fazie zdrowego odżywiania. Post rozpoczynałam z prawie 69 kg na wadze. Aktualnie jest to 58 kg. Podsumowując podczas postu schudłam 11 kg! Moim zdaniem to naprawdę świetny wynik! Czy chciałam dalej kontynuować post? Oczywiście, jednak nie chciałam obciążać swojego organizmu. Postanowiłam wyjść z postu, a resztę kg zgubić, dzięki deficytowi kalorycznemu. Jakie zauważyłam efekty? Zdecydowanie lekkość, większa koncentracja oraz ogrom radości i energii! Jestem bardziej zmotywowana do działania. Stan mojej cery się poprawił. Zniknęły niedoskonałości, a skóra stała się bardziej miękka. Oprócz tego zauważyłam redukcję mojego dość problematycznego cellulitu, na który wpływ miało odwodnienie. Wyniki wyszły dosyć dobre. Tarczyca zmniejszyła się z 4,5 TSH na 1,60. Moim zdaniem to świetny wynik! Reszta była bez zarzutów. Cukier delikatnie był za niski, ale brak cukru jednak potrafi zrobić swoje. Moje posiłki są lepiej skomponowane, bardziej odżywcze. W końcu wszystko mi smakuje, chociaż ciężko bywa z mięsem, ale mam tak po każdym przebytym poście. Przykładowy mój dzienny jadłospis:Śniadanie: szklanka zakwasu buraczanegogotowane jabłko z cynamonem sałatka z cukinii, pomidora, sałaty lodowej, ogórka, papryki skropiona cytrynąII Śniadanie:herbata malinowajagodowy koktajl z buraka Obiad:Gołąbki wegańskie Kolacja:Sałatka jarzynowa postna Kaloryczność około 600-700 kcal. Oczywiście dodatkowo odpowiednie chcecie przepis na dania wymienione w jadłospisie to dajcie koniecznie znać w komentarzu. Blender BlendyGo 2 - mój must have postu i wychodzenia. Prowadząc post Dr Dąbrowskiej zawsze staram się korzystać z wszelkich gadżetów kuchennych, które okazują się być ułatwieniem. W poprzednim poście miałam okazję poznać urządzenie do zamieniania warzyw w makaron. Tym razem trafiłam na blender BlendyGo 2, który okazał się totalnym must have podczas postu. Blender to idealne wyjście dla osób, które podczas prowadzenia postu nie mają czasu na przygotowywanie czasochłonnych posiłków. Blendy Go to innowacyjne urządzenie w postaci mobilnego blendera, wyposażonego w bardzo mocną i wydajną baterię. Dodatkowo posiada wejście USB-C, pozwalające na ładowanie baterii nie tylko w domu, ale podczas podróży. Naładowana bateria starcza na 15-20 użyć. Osobiście blendera używam w domu, gdyż jest dla mnie o wiele bardziej wygodniejszy niż klasyczny, którego posiadam w domu. Klasykę zamieniłam na coś bardziej wygodniejszego i wszechstronnego? Otóż z pomocą Blendy Go 2 przygotowujemy nie tylko odżywcze i pełne witamin koktajle, ale także sosy, panierki, naleśnik, puszyste pancakes oraz mrożoną kawę. Bez problemu radzi z rozdrabnianiem lodu, orzechów lub mrożonych owoców. Dodatkowo mamy z łatwością przygotują z pomocą blendera dania dla swoich maluchów w tym posiłki i papki. Muszę przyznać, że blender zaskoczył mnie już od pierwszego użycia. Cechuje go bardzo wysoka jakość wykonania. Stalowe ostrze bez problemu radziło sobie z przyrządzeniem wszystkich koktajli oraz smoothie podczas przebiegu postu. Jest bardzo lekki, poręczny i pracuje naprawdę cicho. Przepiękny lawendowy kolor, świetnie wpasował się w styl mojej skandynawskiej kuchni. Oczywiście blender jest dostępny w innych 8 wariantach kolorystycznych. Duży, pojemny kielich posiada miarkę, ułatwiająca odmierzanie proporcji. W przypadku czyszczenia to też wszystko przebiega bezproblemowo. Wystarczy nalać wodę do kielicha i po prostu włączyć blender. Na koniec pozostawiamy wszystko do samoistnego wyschnięcia. Podsumowując Blendy Go 2 spisuje się u mnie znakomicie nie tylko podczas prowadzenia postu, ale aktualnie przy wychodzeniu z postu, czyli wdrążaniu zdrowego odżywiania w mój codzienny tryb. To niezwykle, poręczny i najlepszy na rynku mobilny blender. Dodatkowo jest niezwykle tani, ponieważ aktualnie podczas promocji zapłacimy za niego 199 zł. Moim zdaniem jak za tak świetnej jakości urządzenie to niska cena. Przepisy na soki podczas postu Dr DąbrowskiejOpowiadając Wam o moim niezawodnym gadżecie w kuchni nie mogłam się nie podzielić z przepisami na świetne, orzeźwiające i dodające energii koktajle, które powinny się znaleźć w Waszym jadłospisie postnym. Wszystkie przepisy są sprawdzone i przetestowane przeze mnie. Oczywiście w przypadku składników, które nie do końca nam podpasują to możemy je bez problemu zastępować innymi i modyfikować. Dlaczego powinniśmy je włączyć do naszego jadłospisu postnego? Koktajle zielone to przede wszystkim bogate źródło witamin, minerałów i przeciwutleniaczy. Wspomagają odchudzanie, oczyszczając nasz organizm. Ich przyrządzenie jest proste i szybkie. Świetnie sprawdzają się w pierwszych dniach postu, kiedy mamy niechęć do wszelkich warzyw lub owoców. Zdecydowanie ułatwiają bez problemów przejść ten etap. Odżywczy zielony koktajl z grejpfrutemCzas przygotowania: 5 minutSkładniki:1 jabłko4 sztuki borówek(dozwolone)1/2 grejpfruta garść szpinaku+ opcjonalnie wodaWszystkie owoce płuczemy i dokładnie obieramy. To samo robimy ze szpinakiem. Następnie wszystko dokładnie blendujemy i dolewamy wody. Ilość jest tutaj zależna od naszych upodobań. Koktajl przechowujemy w lodówce. Orzeźwiający koktajl z marchewki Czas przygotowania: 5 minutSkładniki:5 marchewek świeży imbir(1cm)świeża kurkuma(1 cm) cytryna bez skóryWszystkie składniki razem blendujemy. Wychodzi podobna konsystencja do koktajl z burakiemCzas przygotowania: 10 minutSkładniki:BurakSok z połówki grejpfruta JabłkoPół garści mrożonych jagódWodaWszystkie składniki umieszczamy w blenderze i blendujemy. Koktajl zielony mix Czas przygotowania: 10 minutSkładniki:1/2 ogórka szklarniowego1/2 jabłkałodyga selera naciowegogarść pietruszkiwoda Przygotowania jest banalnie proste. Wszystkie warzywa myjemy, obieramy i wrzucamy do wrócę teraz do postu i co dalej?Mój piąty post Dr Dąbrowskiej dobiegł końca. Jestem w trakcie wychodzenia. Dodatkowym plusem jest zmiana protokołu, który aktualnie zaleca w ciągu 7 dni dojścia do naszego odpowiedniego zapotrzebowania energetycznego w ciągu dnia. W moim przypadku jest to 1800 kcal, jednak moja przygoda z walką o lepszą sylwetkę nie dobiegła końca. Z tego powodu dobijam do 1600 kcal i dokładam aktywność fizyczną, która pozwoli mi na dodatkowe zrzucenie kilku kilogramów oraz modelowania sylwetki. Moja docelowa waga to 55-54 kg. Czy powrócę do postu? Oczywiście, że tak! Szósty post Dr Dąbrowskiej planuję w okresie między sierpniem, a wrześniem. Będzie to idealny czas na dodatkowe oczyszczenie organizmu po okresie letnim. Mam dla Was niespodziankę!Kod rabatowy 10% w BlendyGona hasło: promo10!Miłych zakupów! Co sądzicie o takim wiosennym oczyszczeniu organizmu? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!
2 jajka. 50 dag startych jabłek. 2 łyżeczki przyprawy do piernika. 1 łyżeczka sody oczyszczonej. cukier wanilinowy. Wykonanie: - masło stopić i lekko przestudzić. - żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodawać stopniowo jabłka, masło, mąkę z sodą i przyprawami, wymieszać. - białka ubić na sztywną pianę, delikatnie
Diana Krasowska Choć sama przez wiele lat zmagała się z otyłością, dziś jej „Program Przemian” pomaga schudnąć tysiącom osób. W warsztatach Moniki Honory uczestniczyły także białostoczanki. Patrzę dziś w lustro i jestem dumna, patrzę i czuję się spełnioną kobietą - opowiada z uśmiechem 38-letnia Monika Honory. - To nie była tylko przemiana fizyczna, ale musiałam bardzo dużo psychicznie nad sobą pracować. A łatwiej odchudzić ciało niż psychikę. Teraz jest szczupła, uśmiechnięta i bardzo pewna siebie. Zanim jednak udało jej się zrzucić 40 kg, przeszła bardzo długą i męczącą drogę... Diety cud nie przyniosły cudu - Urodziłam się jako dziecko z prawidłową wagą. Mój pierwszy rok życia nie wskazywał, że w przyszłości będą z nią jakiekolwiek problemy - opowiada Monika. - Natomiast to, co było od samego początku charakterystyczne, to mój apetyt i chęć próbowania wszystkiego. Absolutnie byłam rozkochana we wszystkich nowych smakach i z przyjemnością je kosztowałam. Monika jeszcze cztery lata temu przy wzroście 165 cm ważyła 104 kg. Dziś jej waga mieści się w granicach 63-65 kg. - Przy takiej wadze czuję się najlepiej - przyznaje kobieta, Jej zamiłowanie do jedzenia początkowo bardzo cieszyło rodziców i babcię, jednak do czasu. Gdy problem wagi stawał się coraz bardziej widoczny, wtedy rodzice zaczęli kontrolować sposób odżywiania się córki. Już na początku szkoły podstawowej pojawiły się sugestie ze strony szkolnej pielęgniarki dotyczące zbyt wysokiej wagi małej Moniki. Wówczas zaczęły się pierwsze wizyty w poradniach dietetycznych i dodatkowe zajęcia sportowe. - Im więcej ważyłam, tym mniej lubiłam aktywność fizyczną, bo ona mi po prostu przeszkadzała. Była dla mnie krępująca, a nawet bolesna - wyjaśnia 38-latka. Najpierw jej walka z nadprogramowymi kilogramami toczyła się pod okiem rodziców. Później dorastająca Monika sama próbowała zmagać się z tym problemem, testując kolejne diety-cud. Począwszy od tych niskokalorycznych... - Jadłam tylko 200 kalorii dziennie - wspomina z przerażeniem Honory. I przyznaje, że ten niechlubny sposób na szczupłą sylwetkę bardzo mocno odbił się na jej organizmie: - Byłam bardzo osłabiona. Zaobserwowałam zaniki pamięci i problemy z koncentracją, do tego miesiączka wstrzymała się na kilka miesięcy. Sięgała też po diety bardzo monotonne, ograniczające się do jedzenia tylko kilku składników. - Przez dwa tygodnie jadłam tylko gotowane jajka. Potem ktoś mi powiedział: „Monika, pomyliłaś się, to nie miały być jajka, tylko jabłka”. No to ja siup i znowu przez dwa tygodnie tylko jabłka... To był jakiś koszmar! - śmieje się dziś kobieta. Były też tabletki na pobudzenie metabolizmu, które tak naprawdę zaspakajały jedynie uczucie głodu i ze zdrowym odchudzaniem niewiele miały wspólnego. I tak, jak każdy ze sposobów testowanych przez Monikę, przynosiły ten sam efekt - jo-jo. Zniechęcona jedynie chwilowymi spadkami wagi i bliska depresji kobieta już prawie przyzwyczaiła się do swoich 104 kg przy wzroście 165 cm. Nie poddała się jednak, podjęła ostatnią próbę w życiu. Przyjaciółka sprowadziła ją na ziemię Przełomowy moment nastąpił podczas sylwestrowego balu w 2012 roku, który Monika spędzała wraz mężem i przyjaciółmi w przepięknym, nadmorskim hotelu. - I wtedy moja przyjaciółka Justyna, z którą nie widziałam się przez kilka miesięcy, powiedziała: „Wiesz, tak patrzę na ciebie i wydaje mi się, że trochę ostatnio przytyłaś” - wspomina. - Proszę sobie wyobrazić: ja wtedy w pięknej balowej sukni szytej na miarę w dużym rozmiarze, eleganckiej - fryzurze, makijażu... Naprawdę chciałam wyglądać tego wieczoru wyjątkowo! I usłyszałam takie słowa... Monika natychmiast próbowała zmienić ten jakże niewygodny dla niej temat, jednak przyjaciółka nie dała za wygraną i odwołała się do emocji, które towarzyszyły Monice, kiedy udawało jej się na chwile - miesiąc, dwa- schudnąć na którejś z diet. - Zaczęła do mnie mówić: „A pamiętasz, jak chodziłyśmy na zakupy i kupowałaś to, co się tobie podobało, a nie to, co akurat było w twoim rozmiarze” - wspomina. - „A pamiętasz, jak mogłyśmy przetańczyć całą noc do białego rana i nie narzekałaś na opuchnięte nogi... A pamiętasz, jak mężczyźni na ciebie patrzyli”... Po tej rozmowie zabawy i dobrego humoru już nie było, ale pojawiło się coś znacznie ważniejszego - decyzja! Schudnąć bez diety To główny cel, jaki postawiła przed sobą Monika. Gdy wróciła do Warszawy, wiedziała jedno - schudnie! Choć jeszcze nie miała pojęcia, jak to uczynić. Pierwszym krokiem było lustro. Postawiła je przed sobą i zaczęła się w nim przeglądać. - To bardzo trudne, bo osoby otyłe nie lubią luster - wspomina Honory. - Po pierwsze dlatego, że widzą, jak wyglądają, a bardzo często nie akceptują swojego wyglądu. A druga rzecz - lustro obnaża nasze słabości. Jeżeli słabością naszą jest otyłość, to my właśnie patrzymy jej prosto w oczy. Rozmiar ubrań, jaki przed przemianą nosiła Monika Honory, to 52-54. Dziś jest to 38-40. Na patrzeniu się nie skończyło, zaczęła do niego mówić: „Jest jedyna osoba na świecie, która jest wstanie tobie pomóc i ta osoba jest właśnie w tym lustrze”. - Wtedy poczułam siłę, to był taki moment, w którym dałam prawo zaufać sobie, swojej intuicji i swojemu rozumowi - wyjaśnia. Następnie postanowiła dowiedzieć się, co było źródłem jej wcześniejszych niepowodzeń. Jak się okazało, to nie samo stosowanie się do diet, ale to, co po ich zakończeniu następowało, czyli efekt jo-jo. Zaczęła więc szukać odpowiedzi u lekarzy, na różnych konsultacjach, a także bazując na własnych doświadczeniach. - To trochę trwało - przyznaje. - Ale w końcu zebrałam całą masę odpowiedzi, które zaczęłam łączyć w jedną całość i tak powstała baza do mojego programu. Główne jego założenia to koniec z liczeniem kalorii, obsesyjnym ważeniem i monotonią w diecie. A królowymi jej odżywiania zostały zupy. - Odchudzanie nie polega na tym, ile dokładnie zjemy, ale w jakiej formie podamy posiłek - wyjaśnia 38-latka. - Ważne, żeby to było delikatne i w miarę lekkostrawne. A rzeczy półpłynne są najłatwiejsze do strawienia dla organizmu i najlżejsze dla naszych jelit. Aby dostarczać organizmowi potrzebnych witamin, jadła też owoce. Wydaje się monotonne? Nic bardziej mylnego! - Mogłam jeść bardzo różnorodnie. Było mięso, ziemniaki, warzywa, ryby, podroby, kasze, ryże i nawet zupy na słodko - wymienia. Odżywiała się tak przez cztery miesiące. W tym czasie schudła aż 20 kilogramów. Później zupy zaczęła zastępować posiłkami stałymi i powoli zwiększała ilość kalorii. I, o dziwo, nadal chudła! Kolejne 20 kg straciła przez następnych sześć miesięcy. - Mój organizm był tak oczyszczony, a metabolizm pobudzony, że organizm sam zaczął walczyć z nadmiarem moich kilogramów. Sam zaczął spalać tkankę tłuszczową - wyjaśnia. Zyskała nie tylko smukłą sylwetkę, ale także poprawiła jej się skóra, włosy, przemiana materii i uregulowały się miesiączki. - I nawet krócej zaczęłam spać! - zaznacza. - Jak kiedyś potrzebowałam 9 godzin snu, tak teraz 6 godzin mi wystarczy. Od tamtej pory w jej życiu zmieniło się bardzo wiele - podejście do siebie, ale też do innych. - Jestem mniej surowa i bardziej wyrozumiała dla siebie i otoczenia -mówi. A cała droga, którą przeszła, pozwala jej zrozumieć wszystkich, którzy walczą z nadwagą. - Trudno, żeby chudy zrozumiał grubego, tak jak osoba niepijąca nie może zrozumieć alkoholika - tłumaczy. -A ja byłam jeszcze do niedawna w tej otyłej skórze, więc wiem, co może nas spotkać, jakie pokusy, co nas może złamać, ale też, co nas może zmotywować i pociągnąć do przodu. Od nadwagi do kariery Jej spektakularnej przemiany nie dało się nie zauważyć. - Znajomi i przyjaciele od razu zaczęli to dostrzegać - opowiada Honory. - I tak to poszło w ludzi. Zaczęły zgłaszać się do mnie kolejne telewizje i kręcić programy Bliscy bardzo zachęcali ją do tego, żeby otwarcie mówiła ludziom o swojej przemianie. Zyskała wielu fanów i zalała ją masa pytań i próśb o wskazówki. Z czasem jej prywatny sposób na smukłą sylwetkę zmienił się w prawdziwy Program Przemian. - W dużej mierze jest ona motywacyjna, ale przede wszystkim ma na celu doprowadzenia czytelnika do takiego momentu zawieszenia, analizy, zrozumienia, że to nie ma być kolejna dieta w jego życiu - wyjaśnia. Później powstały dwie książki z przepisami na zupy. Pierwsza to „Zupy sycące, ale nietuczące”, druga - „Zupomania - schudnij zdrowo z Moniką Honory”. W obu znajduje się po 45 przepisów na zupy - śniadaniowe, obiadowe i kolacyjne. W ostatniej książce „Dziennik Przemian” jest wiele afirmacji, złotych myśli, refleksji. Monika prowadzi także konsultacje - telefoniczne i osobiste - podczas których osoba odchudzająca się poznaje szczegóły programu. Honory odwiedza też miasta w całej Polsce, gdzie spotka się z „zupomaniakami”. Takie warsztaty przeprowadziła też 31 marca miała w Białymstoku. - Dziś odchudza się ze mną około 2,5 tysiąca ludzi. Jednak dużo jest i takich osób, o których nie wiem - mówi Monika. - Chociażby w Białymstoku poznałam osoby, które mają już swoje sukcesy, a ja nawet o nich nie wiedziałam. Honory motywuje także w internecie - do jej grupy na Facebook’u „Zupomania” należy już prawie 50 tys. osób. W grupie można zobaczyć przemiany „zupomaniaczek”, zasięgnąć porad na temat odchudzania, a także poznać kilka przepisów na pyszne zupne dania. Monika Honory (ur. 18 czerwca 1979 roku w Warszawie) - holistyczny ekspert ds. żywienia. Przez wiele lat prowadziła firmę na rynku SPA. Była też dystrybutorem kosmetyków, trenerem masaży relaksacyjnych, a także uczyła zarządzania SPA. Jest twórczynią metody odchudzającej „Program Przemian wg Moniki Honory”. Wydała cztery książki o tematyce odchudzającej: „Zupy sycące, ale nietuczące” oraz „Zupomania - schudnij zdrowo z Moniką Honory” , poradnik „Przygotowanie do odchudzania” oraz „Dziennik Przemian”. Aktualnie prowadzi warsztaty i konsultacje dietetyczne. Do jej grupy na Face-booku - „Zupomania” należy prawie 50 tys. osób.10K likes, 25 comments - aim.athletic.pl on September 8, 2022: "Hejka! Trochę motywacji na dziś. Moja przemiana -12kg ☺️ Każdy z nas kiedyś zaczynał i n"
Przez Gość aluniaamała, Październik 22, 2011 w Diety Gość aluniaamała Gość ciekawska1989 Gość aluniaamała Gość aluniaamała Gość ciekawska1989 Gość Jo-jo-juz- biegnie Gość aluniaamała Gość aluniaamała Gość aluniaamała Gość aluniaamała Gość aluniaamała Gość Znalazlam to Gość khhbbbbbb Gość chcem schudnąc Gość gość Gość gość Gość gość Gość tusiak Gość gość Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony Zaloguj się Posiadasz własne konto? Użyj go! Zaloguj się
zmarzluch on January 23, 2022: " La la la la, la la la la Tak samo ciebie dzisiaj kocham La la la la la, la la la Ta sama "
Ja jestem Śląska Dziołcha, silna i konkretna. Moje odchudzanie zaczęłam od przygotowania logistycznego. Nie jestem dietetykiem, to mój pomysł autorski. Nie przeszłam na dietę, diety nie są dla mnie. Przeszłam na racjonalne i zdrowe odżywianie. Obejrzałam wiele filmów na You Tube osób które schudły np. 30 czy 50 kg. Wszędzie powtarzały się te same zasady, które wam przedstawię za chwilę. Moja zmiana trybu życia polega na tym, że już nie wrócę do schabowych i kartofli, zup i zmiana sposobu odżywiania. Jem ZDROWO, niezdrowo już było i to zawiodło mnie na manowce, doszłam do rozmiaru 56/58 teraz 48/46. W ciągu pół roku schudłam 15 kg i do dziś trzymam. Nie gotuję sobie tego samego co rodzinie! Zasada 1 Odstawiamy cukier , słodycze, napoje gazowane. Ja stosuję słodzik i mam gdzieś, czy jest szkodliwy, herbatę owocową piję gorzką,czarna bez cukru mi nie smakuje, więc nie piję , ale piję kawę rozpuszczalną 1/2 z mlekiem 0,5 %. Zasada 2 stosujemy zamienniki– zamiast niektórych rzeczy , które jesz zamieniaj na to co zdrowsze. Chrupiesz chipsy= schrup pokrojony ogórek zielony w skórce Śmietana= jogurt Smażenie= gotowanie czy grillowanie bez tłuszczu. Białe pieczywo= ciemne , ja kupuję żytnie lub orkiszowe czy graham Makaron =makaron razowy Ryż = kasze różnych jest ma wysoki indeks glikemiczny! Kartofle= kasze , po co ci kartofle? Zasada nr 3 Czytamy etykiety na produktach. One nie są by ładnie wyglądać, ale do czytania, zatem okulary na nos w sklepie! Cukier jest wszędzie, nawet się nie spodziewamy gdzie. Np. dużo mają buraczki w słoiku i np. ogórki konserwowe! Wybieramy ogórki ale – kiszone, zielone warzywa. Nawet znany sok dla dzieci marchewkowy ma 10 % cukru. Patrz na jogurty ile mają cukru, wybieraj naturalne. Samemu robimy surówki, albo kupujemy w sosie Vinegret, precz majonez i inne badziewia! Pierwsze pół roku jadłam na obiad surówkę z sosem vinegret. Na początku musimy zredukować drastycznie ilość kalorii, ale nie do np. 600 kcal, bo organizm zgłupieje i nici z odchudzania. Serio, to starcza , zapchamy się taką surówką. Zasada nr 4 Odstawiamy słodkie owoce. Winogrona, banany, śliwki precz. Ale jabłka jadłam i gruszki też, lecz mało. Truskawki jak najbardziej tak, ale bez cukru i bitej śmietany, najwyżej jogurt naturalny. Głównym składnikiem mojej diety, która nie jest w sumie dietą, był owoc POMELO. Jest b. wskazany dla diabetyków, ma mało kalorii i zapycha. Jadłam pół pomelo zamiast obiadu, on jest słodszy niż grapefruit. O pomelo piszemy na naszej stronie, odsyłam was! Zasada nr 5 nie jemy tłusto: mięs typu karczek, schabowe, kurczak ze skórką, mielone!!!!!! Wędlin typu :parówy, pasztety, salcesony, smalec -precz! Ser żółty i topiony precz! Smażymy na oleju jak już i to mało. Jemy: szynkę, chude wędliny drobiowe, typu polędwica, zamiast masła smarujemy twarożkiem. Obiad, piersi z kurczaka smażone na łyżce oleju i wodzie, lub na papirusie, tym z Winiary; warzywa na patelnie, cukinia w plastry, szpinak itd. Co jem, poza przestrzeganiem w/w zasad: Nie jem białego chleba, bułek, pączków i ciastek. Czasem raz w tygodniu coś zjem, np. ciastko francuskie, ale jedno nie 10. Jem czarny chleb, ostatnio słonecznikowy, czarny, niedawno orkiszowy, żytni, graham. Chude wędliny, małe ilości, a często. Warzywa duszone albo pieczone, surówki. Jajka gotowane. Nie jajecznica! Niekiedy smażę pierś z kurczaka w papirusie ( patrz Pomysł na Winiary soczysta pierś z kurczaka ) i bez tłuszczu na rozgrzaną patelnię to też jest cały mój obiad. Albo gotuję 3 pałki (podudzia) z kurczaka i same zjadam. Bez niczego więcej. Niekiedy duszę pierś z kurczaka z cukinią, do tego koperek, szczypiorek. Inna wersja obiadu , ciemny makaron ze szpinakiem. Jak mnie dopada głód, zjadam owoc, pestki dyni, czasem chrupki kukurydziane bez zapachów i smaków, te zwykłe. Albo tak jak teraz zajadam pomidorki koktajlowe. Lubię płatki owsiane z maślanką, zalewam, a potem jak nasiąkną, zjadam. To jako kolejny posiłek. Ziemniaki. Ja nie jem. One mają wysoki indeks glikemiczny. Pożegnaj się z ziemniaczkami, o frytkach nie wspomnę. Drugi moment prawdy: ZASADA NR 6 I teraz was zaskoczę: RUCH FIZYCZNY!!!!! CODZIENNIE ćwiczę na orbitreku 30 minut, ale nie zegarowe, ale aktywnego ćwiczenia. Sprzęt kosztował mnie nieco powyżej 400 zł, kupujcie nośność 20 kg niż wasza waga teraz. Są mocniejsze. Jak przebiegało moje odchudzenie z orbitrekiem, o tym w następnym felietonie. Johanka. Książki o odchudzaniu znajdziesz tu: Gotowe jadłospisy przygotowane przez specjalistę znajdziesz tu:
Аш ղяሢ абе
Ушև φጣςክкጴкл щըциш
Ξու ец ոм
Исноχиցецዒ крадበдуς ютощабеνа
ԵՒχωфеժяς թуςэт
Ти мուγሄч цը
Срաጉθչጁфጂ сл εሰ
Աց τ
Β ሮиφе հጃц
Ιሒиφիሚ ωβоቿեтεκи жአжጊኙесешε
Реሸолω иγጰጰሣч
Секиνቪչик տ амሜсрад
2,468 likes, 45 comments - joannawalczak_psychoterapia on September 22, 2022: " Czy musimy być dopasowani jak dwie połówki jabłka? 𢡄W czym jesteśmy do siebie podobn" Joanna Walczak on Instagram: "🍎Czy musimy być dopasowani jak dwie połówki jabłka?
Dostępność: Otwarta Utworzona: 12 lat temu Założyciel: 0536f61cd4b3d6a37f7a7c8c476be944 Członków: 3839 osób Opis grupy: Wszystkie nastolatki, mające wspólny cel, chętne do wzajemnego wspierania się i konstruktywnego motywowania, łączmy się :) Przejdź do: Forum Grupy Członkowie Grupy Temat: jedzac same jabłka chudne LolitkaxD Dołączył: 2010-01-10 21:53:32 Miasto: Sosnowiec Listów: 7 Napisano: 12 lat temu (List #1) hej dziewczyny ja od poniedziałku jem same jabłka i duzo pije ..jem ich tyle ile chce i kiedy jestem głodna brzuch wygląda super i czuje sie dobrze ale jestem ciekawa czy macie jakies takie doswiadczenia zwiazane z czyms takim i co o tym sadziccie schudne dużo?? Postanowienie noworoczne: do świat wielkanocnych bede wyglądała idealnie! wilczyca6 Dołączył: 2010-02-16 20:11:15 Miasto: Wrocław Listów: 18 Napisano: 12 lat temu (List #2) Czy schudniesz? oczywiście że tak ale efekt jojo murowany.. aneta94 Dołączył: 2010-02-26 21:53:12 Miasto: Poznań Listów: 359 Napisano: 12 lat temu (List #3) Na pewno waga pokaże mniej, ale obawiam się, że dużo tłuszczu nie ubędzie... przy takich dietach trzeba uważać i NIE przesadzać z ich długością, bo to ci się odbije na zdrowiu, uwierz mi. A ile planujesz jeść same jabłka? LolitkaxD Dołączył: 2010-01-10 21:53:32 Miasto: Sosnowiec Listów: 7 Napisano: 12 lat temu (List #4) no nie wiem właśnie boje sie efektu jojo ale chciała bym tak dwa tygodnie albo tydziń Postanowienie noworoczne: do świat wielkanocnych bede wyglądała idealnie! Patiencee Dołączył: 2010-02-10 17:51:08 Miasto: Kraków Listów: 18 Napisano: 12 lat temu (List #5) Jak dla mnie przesada, jojo zwiększ ilość jabłek w diecie, ale nei rezygnuj też z innych potraw.?Ja tak robię, ale tylko dlatego, że uwielbiam jabłka. aneta94 Dołączył: 2010-02-26 21:53:12 Miasto: Poznań Listów: 359 Napisano: 12 lat temu (List #6) Jeśli boisz się efektu jojo to szczerze mówiąc lepiej zmienić dietę. Nie jestem wredna to tylko dla twojego dobra i zdrowia ;) lepiej poprzestać na 2-3 dniach i potraktować to jako detoks, który przygotuje cię do właściwej diety. Teraz pytanie jakiej. Nie będę się za bardzo mieszać, sama zdecydujesz, ale uważaj proszę na głodówki i "diety cud" które obiecują np. 2-3 kg na tydzień. To nie jest efekt, którego chcesz, a twojego zdrowie na tym ucierpi :) Już pisałam duużo razy na tym forum o skutkach zbyt małej kaloryczności diet, więc nie będę się chyba powtarzać, myślę, że masz o nich pojęcie. A jak nie to napisz to chętnie powtórzę ;) Nie wiem ile chcesz zrzucić, ile ważysz itp więc cieżko ocenić mi co będzie dla ciebie najlepsze, ale wydaje mi się, że nie masz zbyt dużo do schudnięcia, więc uważam, że zdrowe żywienie (więcej warzyw), ograniczenie słodyczy i ruch załatwią sprawę ;) Napisano: 12 lat temu (List #7) Będziesz mieć problemy ze zdrowiem, bo braknie ci witamin i innych składników odżywczych, których w jabłkach nie ma (bo chociażby nie wiem jak były zdrowe, to wszystkiego, czego nam do życia potrzeba, nie mają). Jabłka to mimo wszystko w większości węglowodany. MalaMi. Dołączył: 2010-10-01 13:28:59 Miasto: Bielsko-Biała Listów: 8 Napisano: 11 lat temu (List #8) no właśnie. Gdzieś czytałam wypowiedź dziewczyny, która przez 4 dni piła jedynie soki jabłkowe, i poszło 4 kg. No, ale wiadomo, że nie można jeść w kółko tego samego, bo to prowadzi do różnych choróbsk. Ale detoks może być :D Essali Dołączył: 2010-10-01 19:05:10 Miasto: Żary Listów: 3 Napisano: 11 lat temu (List #9) jabłka są bardzo dobre przy odchudzaniu, ale uważaj na Twoim miejscu jadłabym te jabłka np. do niedzieli i potem stopniowo co kilka dni coś dorzucała, np. w poniedziałek pomidora, w środę pomidora i jajko itp. żeby stopniowo zwiększać kalorie i różnorodność posiłków.
Kiedyś tato zaczął tyle znosić że nie wiedziałam co z tym robić, tak przez 2 miesiące. Więc przez 2 miesiące jadłam same słodycze, i jedynie 1 mały posiłek niesłodyczowy dziennie albo i w ogóle. Autentycznie zaczęły mnie boleć zęby. Ale jak przestałam je jeśc to same przestały. Jak później poszłam do dentysty to nic
Wiosną i latem tego roku otrzymałam na Instagramie oraz Instastory wiele komplementów dotyczących zrzucenia kilku kilogramów. Pojawiły się też liczne pytania, jak to zrobiłam, że udało mi się schudnąć, jak zmieniła się moja dieta i treningi. Starałam się pokrótce odpowiadać na Wasze pytania. Jednak obiecałam, że kiedyś na blogu pojawi się cały osobny wpis na ten temat. “Kiedyś” w końcu nadeszło 😉 Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami jak udało mi się pozbyć niechcianego balastu. Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak schudłam 10 kilogramów, zapraszam Was do czytania! * UWAGA! Wszystkie informacje zawarte w tym wpisie są tylko i wyłącznie opisem mojego własnego doświadczenia. Nie jestem dietetykiem ani (tym bardziej!) trenerem, by udzielać Wam fachowych porad jak schudnąć. * Są takie osoby, które mogą jeść wszystko i być chude jak patyk. Ja niestety nie zaliczam się do grona tych szczęśliwców 😉 Mam tendencję do tycia. Kiedyś było zdecydowanie lepiej, ale po 25 roku życia mój metabolizm przeszedł na pół etatu. Oczywiście “z powietrza” mi się kilogramy nie biorą, ale wystarczy, że chwilę sobie pofolguję z niezdrowym jedzeniem i waga już leci w górę z prędkością światła. Żeby mi się jeszcze te kilogramy lokowały na ciele równomiernie! Ale gdzie tam 😉 Jestem posiadaczką figury typu klepsydra a w momencie, gdy tyję to wszystko “idzie” mi w dolne partie ciała. Góra praktycznie się nie zmienia, brzuch w miarę płaski, ale biodra i tyłek.. no właśnie.. 😉 No i buzia robi mi się jak księżyc w pełni. Biednemu to zawsze wiatr w oczy.. 😉 I nawet nie mogę nie mogę zasłonić się “genami”, bo w rodzinie wszyscy szczupli! Ameryki nie odkryję (haha:P) jeśli powiem, że kluczem do schudnięcia jest połączenie diety z aktywności fizyczną. Oczywiścią mówiąc “dieta” nie mam na myśli krótkotrwałych diet odchudzających (z których zresztą mogłabym napisać doktorat – czytajcie tutaj), a zdrowe i racjonalne odżywianie przez cały czas. Jednak czasem bywa tak, że nawet jedząc całkiem zdrowo i regularnie uprawiając sport żadne skarby nie możemy dojść do wymarzonej wagi. I mnie taka frustracja swojego czasu dopadła i z ręką na sercu powiem – nie miałam pojęcia, dlaczego nie mogę schudnąć! W końcu mi się udało. Dziś zdradzę Wam JAK. “REGULARNIE ĆWICZĘ I ZDROWO JEM I… NIC!” Organizm ludzki szybko przyzwyczaja się do nowych warunków. Myślę, że każdy z Was doświadczył, jakie zakwasy odczuwa się po pierwszym treningu. Jednak po jakimś czasie, gdy ćwiczy się kilka razy w tygodniu to samo, zakwasy znikają. To organizm przystosował się do intensywności treningu i nie reaguje na niego w taki sam sposób, jak wcześniej. Podobnie jest z dietą. Gdy zmieni się menu fast-foodów i słodyczy, na zdrową oraz lekkostrawną dietę, to kilogramy lecą w dół jak szalone. Po jakimś czasie zauważa się jednak, że spadek kilogramów jest coraz mniejszy, a później – że waga stanęła w miejscu. Mój organizm nie był wyjątkiem. Biegam z przerwami od wiosny 2014 roku. Na samym początku, zakwasy po bieganiu miałam takie, że ciężko było mi podnieść się z łóżka. Później organizm coraz słabiej reagował na wysiłek, a ja byłam zadowolona, że następnego dnia po treningu nic mnie nie boli. Podobnie z siłownią, za którą generalnie nie przepadam. Miałam ustalony trening, więc go “odbębniałam” kilka razy w tygodniu. Na początku bolało, ale po jakimś czasie treningi stały się lżejsze. Miałam wprawdzie stopniowo zwiększać ilość powtórzeń i wagę obciążeń, ale oj tam, najważniejsze, że trening zrobiony, a ja na następny dzień czuję się rewelacyjnie, nie? 😉 Teraz z perspektywy czasu zastanawiam się, jak mogłam sądzić, że ta aktywność mi w czymkolwiek pomaga? Z dietą było podobnie. Od momentu przylotu do Stanów przykładam sporą wagę do odżywiania i jem dość zdrowo, więc nie miałam pojęcia, co zmienić w swoim jadłospisie. Nawet dwie panie dietetyk, analizując moje dzienne menu, doszły do wniosku, że odżywiam się naprawdę dobrze. Zaproponowały tylko kosmetyczne poprawki. Raz zaczęłam nawet liczyć kalorie i zapisywać wszystko co jadłam, ale szybko zaniechałam takich praktyk. Wolałam za to ponarzekać, że przecież ćwiczę, zdrowo się odżywiam, to dlaczego te uparte kilogramy nadal są na plusie?! ZMIANY KLUCZEM DO SUKCESU Moje tegoroczne schudnięcie było trochę dziełem przypadku, mimo że oczywiście bardzo chciałam pozbyć się zbędnych kilogramów. Jednak parę rzeczy nałożyło się w podobnym czasie i to okazało się bodźcem dla mojego organizmu do zrzucenia zbędnego tłuszczyku. Przeprowadzka do innego stanu, która była przedsięwzięciem stresującym, niemal zbiegła się w czasie z zmianami w diecie, a także – w moim planie treningowym. ZMIANY W DIECIE Sporą zmianą w moim jadłospisie było wyeliminowanie z niego mięsa. Oczywiście celem tej eliminacji nie było schudnięcie. Nie chcę się tutaj na ten temat rozpisywać (być może kiedyś poświęcę temu osobny post), ale mięsa nie jem i na tą chwilę nie wyobrażam sobie powrotu do dawnej, mięsnej diety. Mięso zniknęło z codziennego menu, więc na początku trochę zastępowałam je innymi produktami – liczba kalorii musiała się w końcu zgadzać w brzuchu 😉 Postawiłam na jeszcze więcej warzyw (choć dotychczas jadłam ich całkiem sporo) i owoców. Owoce uwielbiam, ale zawsze czytałam, że nie powinno ich się jeść za wiele przy zdrowej diecie i najlepiej tylko do godziny 14, ze względu na zawartość cukru. Wtedy olałam zupełnie te rady i zaczęłam jeść naprawdę sporo świeżych owoców – nawet kilka razy dziennie i nawet po 21 😛 ZMIANY NA TRENINGU Stało się tak, choć to nie był świadomy krok z mojej strony, że zmiany na talerzu, zbiegły się z zmianami w moich treningach. Po prostu któregoś dnia uderzyłam się mocno w głowę i stwierdziłam, że.. fajnie byłoby przebiec półmaraton 😉 Oj tam, oj tam, że całe życie byłam antysportowa, przecież chcieć to móc! Z właściwym sobie optymizmem zadecydowałam jakoś na początku marca, że w sumie to ja bym chciała pobiec na początku maja, jeszcze przed wylotem do PL. Poprzeczka postawiona nieco za wysoko, ale… Postawiłam wszystko na jedną kartę, zrezygnowałam zupełnie z nielubianej siłowni i skupiłam się wyłącznie na ostrym cardio. Przy treningach popełniłam pewnie wszystkie możliwe błędy biegacza, ale muszę przyznać, że wyszłam wtedy zupełnie ze swojej strefy komfortu. To była krew, pot i łzy. Ale półmaraton przebiegłam! (czytaj tutaj) ZMIANA… ZAMIESZKANIA Nie była obojętna tutaj także przeprowadzka z Georgii na Florydę (czytaj tutaj), czyli z klimatu ciepłego do bardzo ciepłego 😉 Dzięki upałom i dużej wilgotności moje zapotrzebowanie na wodę gwałtownie wzrosło. Kiedyś wypicie dwóch litrów wody dziennie było dla mnie abstrakcją, w tej chwili jest normalnością. Ba, czasem nawet mój organizm potrzebuje więcej płynów! Gorący klimat sprzyja też lekkim posiłkom. Pomyślcie, na co macie ochotę w bardzo upalne dni? No właśnie, lekka sałatka, smoothie czy owoce smakują tutaj dużo bardziej niż gęste zupy czy sycące dania. Ponadto, każdy wyczerpujący trening na dworze uwalniał z mojego organizmu hektolitry potu. Naprawdę, do tej pory nie sądziłam, że człowiek może się tak pocić 😉 I ten właśnie “magiczny” sposób moje ciało zareagowało na zmiany. Nie ważyłam się wtedy przez dłuuugi czas, choć nieco luźniejsze ubrania mnie cieszyły 🙂 Każdy komplement również bardzo poprawiał mi humor! W końcu odważyłam się i stanęłam na, znienawidzonej do tej pory, wadze. Sama byłam zdziwiona, że pokazała ona dokładnie 10 kilogramów mniej:) * Nie chciałam znów tworzyć posta-giganta, którego będziecie musieli czytać na kilka razy! Dlatego nie napisałam tutaj, jak dokładnie wygląda moja dieta oraz treningi, jakich zasad przestrzegam, a kiedy pozwalam sobie na “chwilę szaleństwa”. Jeśli jednak chcecie przeczytać coś w takiego albo poznać przykładowe jadłospisy dnia to dajcie proszę znać 🙂
Ciasto włóż do formy, ponakłuwaj widelcem i piecz od razu w temperaturze 180 °C, 17 - 20 minut aż lekko się zarumieni. 4. W tym czasie umyj i obierz pigwę, wydrąż gniazda nasienne (uwaga ciężko idzie!) i pokrój ją w cienkie plasterki. 5. Pigwę włóż do rondla, zasyp ksylitolem i praż do miękkości - około 20 minut lub dłużej.
Polecamy stronę: Dieta Dukana Zebrane informacje, przepisy, wskazówki na temat najpopularniejszej diety: Diety białkowej dr. Dukana. Dieta jabłkowa Wraz z nastaniem wiosny wiele osób zamierza zrzucić nagromadzone w czasie zimy kilogramy i zadbać o kondycję. Istnieje duży wybór diet, jednak nie każda jest odpowiednia dla każdej osoby. Dużą popularnością cieszą się, uważane za bardzo zdrowe, diety warzywno–owocowe. Do takich sposobów odżywiania należy znana wielu osobom dieta jabłkowa. Jednak jak każda, i ta ma swoje plusy oraz minusy. Podstawą diety jabłkowej są, jak sama nazwa wskazuje, jabłka. Można wyróżnić dwa typy takiego odżywiania, czyli dietę typowo jabłkową, która opiera się na wykorzystaniu do każdego dania jabłek pod różną postacią, oraz dietę, która jest jedynie uzupełniana o ten składnik. Ten pierwszy typ budzi wiele kontrowersji, ponieważ z jednej strony uważa się, że taki rodzaj odżywiania jest zdrowy i pomaga szybko schudnąć, jednak niektórzy uważają, że dieta, której głównym składnikiem jest jabłko, nie najlepiej wpływa na organizm. Zalety diety jabłkowej Podstawową zaletą stosowania diety jabłkowej jest możliwość szybkiego zgubienia zbędnych kilogramów, a co za tym idzie poprawa formy i zdrowia. Tajemnicą skuteczności jabłek jest zawarty w tych owocach błonnik, który skutecznie walczy z nadwagą. Dodatkowym atutem jest to, że dieta jest smaczna i pozwala na zjadanie tylu jabłek dziennie, ile tylko chcemy. Jeszcze jednym atutem jest prostota przyrządzania. Jedząc jabłka, nie tracimy czasu na przygotowywanie skomplikowanych i czasochłonnych posiłków, a to doskonale się sprawdza w przypadku, gdy prowadzimy szybki tryb życia i nie możemy sobie pozwolić na spędzanie w kuchni wielu godzin. Wady diety jabłkowej Niestety, mimo iż dieta jest skuteczna, smaczna i szybka, nie należy ona do najzdrowszych. Przede wszystkim, eliminując z jadłospisu podstawowe potrawy, nie dostarczamy naszemu organizmowi potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania składników odżywczych. Jedząc same jabłka, ograniczamy wchłanianie wielu witamin, bowiem jabłka są źródłem głownie witaminy C. Organizmowi zaczyna także brakować białka oraz tłuszczów. Efektem niedoboru tych składników mogą być: zaburzenia gospodarki hormonalnej, problemy skórne czy wypadanie włosów. Dodatkowo, dieta osłabia organizm i powoduje uczucie zmęczenia i senności. Przykładowy jadłospis diety jabłkowej na jeden dzień Przed pierwszym posiłkiem zaleca się wypicie szklanki wody z odrobiną octu jabłkowego. Dzięki takiemu zabiegowi pobudza się przemianę materii. Śniadanie: małe kawałki jabłka w dowolnej ilości, napar z mięty lub rumianku, niegazowana woda mineralna w dowolnej ilości. Obiad: jabłka w dowolnej iloścji i niegazowana woda mineralna. Kolacja: jabłka w całości lub tarte, woda mineralna lub herbata. Z racji tego, że dieta jabłkowa jest mocno restrykcyjna, tuż po jej zakończeniu powinno się stopniowo włączać do posiłków inne składniki. Jeśli zaczniemy od razu spożywać takie ilości jedzenia, jak przed przejściem na dietę, możemy się spodziewać efektu jojo.
716 views, 9 likes, 2 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Eliana Photography: Jak uważacie czy w ciąży powinno się jeść za dwóch ?
Ostatnio bardzo często zadajecie mi pytanie „CO JESZ?” i chciałabym odpowiedzieć błyskotliwie „jedzenie” ale wiem, że nie takiej odpowiedzi się spodziewacie. Zacznę od tego, że to co znajdzie się w dalszej części artykułu nie jest spersonalizowaną dietą, planem dietetycznym ani ścisłym MENU. Wiecie już jak przybrałam na wadzę i nagle obudziłam się z wagą 105 kg ( jeśli nie wiesz to tutaj –> KLIK) i uwierzcie, że wtedy nie miałam pojęcia co zrobić aby schudnąć. Odchudzanie było dla mnie czarną magią. Jedno było pewne, do dietetyka nie miałam zamiaru iść(ponieważ nie jem wszystkiego i wiem, że nie wywiązałabym się z tej diety nawet w 80%)! Wiedziałam, że trzeba obciąć kalorie, ale nie miałam wtedy pojęcia JAK? Liczenie kalorii, sprawdzanie tego było mi zupełnie obce ale o tym dalej. Jak to się mówi „człowiek uczy się na błędach”- i tak też było ze mną! Ale to nie o tym dzisiaj. Wiedziałam, że muszę jeść to co lubię ponieważ nie jestem typem człowieka który będzie się katował i jadł coś co mu nie smakuję. Kocham jeść i to się nie zmieniło, teraz po prostu jem smacznie ale też zdrowo. Nie wyobrażam sobie być na diecie gdzie 70% to warzywa – pomimo tego, że to by było bardzo dobre ale ja warzyw nie lubię i nie akceptuję. Tak naprawdę ja wielu rzeczy nie jem i dlatego też mam mniejsze pole do popisu w kuchni jednak jak człowiek się postara to ze zwykłego banana, jajka i płatek owsianych może wyczarować 3 różne potrawy. A więc jedno już wiecie moja dieta NIE JEST BOGATA W WARZYWA. Uwielbiam nabiał i w mojej diecie zawsze staram się mieć go dużo, jednak jak ze wszystkim z tym też nie przesadzam ponieważ, mleko i jego przetwory MOGĄ powodować cellulit ze względu na dużą ilość estrogenów. Kiedyś piłam dużo mleka jednak teraz spożywam je tylko ok. 2 razy w tygodniu do szejka i też często stawiam na mleko roślinne. Jestem wielką fanką serków wiejskich z dwóch powodów kocham ich smak i taki serek wiejski jest idealnym źródłem białka. Wybieram tylko te naturalne, bez słodkich sosów, owoców i sztucznych barwników. Pamiętajcie o tym, że taki serek jest z mleka krowiego i bardzo dużo osób nie trawi laktozy często nawet o tym nie wiedząc. Czasem zwykła wysypka, zaparcia, wzdęcia mogą być objawem uczulenia na laktozę!! Jajka moja miłość, i czasem nawet myślę o tym aby zrobić sobie bluzę z napisem ” I LOVE JAJKA” (żartuje oczywiście). Nie wiem ile można jeść jajek dziennie/tygodniowo ja jem dziennie ok. 2/3 jajka. Na śniadanie dwa i na kolacje jedno. Zdradzę wam tajemnice zjedzenie jajka na śniadanie spowoduje szybsze spalanie tłuszczu ale też zmniejszy chęć na podjadanie w ciągu dnia. Oczywiście aby jajko działało tak cudownie należy je np. ugotować tak aby białko było ścięte. Nie ma możliwości, że będziesz smażyła jajka na głębokim oleju i zaczniesz chudnąć – o nie, nie ma szans. Mięso – lubię drób! Jem piersi z kurczaka bardzo często. Jadam też kolokwialnie mówiąc świnkę i krówkę ale jakoś mi ich żal i stawiam na drób i ryby! Ryba dla mnie też jest mięsem ja tak to rozumiem. I nigdy (przynajmniej nie teraz) nie zrozumiem osób które mówią, że ryba to nie mięso a co? SAŁATA? Wracając do tematu potrafię pierś z kurczaka przyrządzić na ok. 30 różnych sposobów i w każdym wydaniu smakuje mi on bardzo. Wiem, że wielu osobom zaczynającym dietę kojarzy się ona właśnie z gotowaną piersią i ryżem – no i tyle. Jeżeli mam być szczerza to na początku swojej drogi z odchudzaniem gotowałam sobie pierś i ryż, zabierałam nawet ze sobą w pudełku ale długo to nie trwało bo tak jak napisałam wcześniej : KOCHAM JEŚĆ SMACZNIE. Zdaję sobie sprawę z tego, że drób teraz wcale nie jest taki WOW, jest w nim pełno chemii i antybiotyków i jest to niestety coraz bardziej wyczuwalne… Owoce – trochę je lubię, a trochę nie. Tutaj jest tak samo jak z warzywami, nie bardzo za nimi przepadam jem tylko: banany, jabłka, cytryny, mandarynki, truskawki, jeżyny. Inne owoce okazjonalnie czasem lubię zjeść odrobinę kiwi czy ananasa. A więc jak się domyślacie moja dieta nie jest też bogata w owoce. Ale jak to z tymi owocami bywa … fruktoza jest cukrem prostym, który zazwyczaj jest magazynowany na potrzeby energetyczne. Według mnie owoce są taką trochę pułapką, bo niby zdrowe, kolorowe no i można je jeść. Ale jak dla mnie owoce można zjeść rano, a po południu już ich unikać. Jest jeden owoc bez którego mój dzień był by pusty BANAN. Banany są lekkostrawne i są idealna opcją na diecie redukcyjnej, jednak najlepiej spożywać je z produktami zasobnymi w białko i sód czyli mleko, kefir czy jogurt naturalny. Słodycze – ja kocham słodkości! Ciasteczka, czekoladka czy cukiereczki – są pyszne ale niestety nie idą w cycki tylko w boczki. A za boczki to ja dziękuję. Jak żyć bez słodyczy? Już wam mówię, róbcie je sobie sami! Pamiętacie FIT CZEKOLADĘ (PRZEPIS) albo ciastka bananowe (PRZEPIS) są one dużo smaczniejsze niż kupne słodkości a co najważniejsze ich skład robimy sobie sami. Co wrzucimy do miski to jemy, przecież to jest najlepsza kontrola tego co trafia do naszego brzuszka-łakomczuszka. Domyślam się, że jeżeli zaczynasz dopiero swoją przygodę ze zdrowym stylem życia i odchudzaniem to jesteś zasmucona, że trzeba tak wielu wyrzeczeń. Ale to wszystko dla Twojego dobra i pięknego wyglądu. Zrzucenie zbędnych kilogramów to jedno ale piękna cera to drugie. Jeżeli wydaję Ci się, że od cukru tylko utyjesz to jesteś w błędzie bo istnieje coś takiego jak glikacja białek i powoduje ona zmarszczki i ogólnie zniszczenie naszej cery – słabo co? Chcesz być grubasem ze zmarszczkami? Tak myślałam NIE CHCESZ bo gdybyś chciała to nigdy byś do mnie nie trafiła 😛 Podjadanie – zjadłam śniadanie i byłam bardzo pełna jednak za 30 minut już otwieram szafki i szukałam SAMA NIE MAM POJĘCIA CZEGO. Dlatego jem mniejsze porcje ale częściej, staram się wybierać takie jedzenie które sprawi, że będę syta i nie będę miała ochoty na nic dodatkowego. Nie posiadam w domu produktów które mogą mnie złamać, np. kabanosy te cienkie małe kiełbaski potrafią mnie pochłonąć albo w zasadzie to ja je potrafię pochłonąć. Lubię też dodać sobie do śniadania np. kostkę gorzkiej czekolady albo kulkę mocy. Lepiej zjeść ten dodatek razem z posiłkiem niż wciągnąć go w siebie np. za 30 minut. Oczywiście warto wszystko mieć przeliczone, obliczone tak aby nie zjeść zbyt dużo kcal. Unikam pustych kcal czyli produktów spożywczych o dużej zawartości kalorii i jednocześnie niskiej wartości odżywczej, a więc chipsy, napoje gazowane, prażynki, fast food i alkohol. Nie wiem czy wiesz ale 1g alkoholu to ok. 7kcal… I ja bardzo lubię wypić drinka/piwo/wino ale staram się tego unikać i teraz sięgam po alkohol gdy naprawdę jest wielka okazja. Zrezygnowałam z pszennej mąki, chleba, makaronów i wszystkiego co z pszenicą związane. Jeżeli chodzi o pieczywo białe a razowe to nie ma to aż tak wielkiego znaczenia ponieważ 100g białego chleba to 217kcal a razowego 198kcal a więc podczas diety najlepiej zrezygnować z każdego rodzaju pieczywa. Staram się też jak najmniej jeść ziemniaków, uwielbiam puree ziemniaczane z masłem i śmietaną ale niestety jest to zbyt kaloryczne i odpuszczam sobie. Nie zadziwi więc Was jeśli napiszę, że zaczęłam jeść dużo kasz! Pod względem wartości odżywczych kasze przewyższają ryż, makaron czy ziemniaki. Ze względu na dużą zawartość skrobi kaszę są dość kaloryczne ALE nie tuczą. Kasza sama w sobie nie tuczy ale tu kolejna pułapka, kto je suchą kaszę (JA)?? Każde polanie jej sosem, tłuszczykiem, śmietaną już jest tuczące i to bardzo. Kasze nie mają w sobie tłuszczu za to są bardzo bogate w błonnik. A błonnik to my akurat lubimy. Czy jem produkty gotowe? Nie, nigdy nie byłam ich fanką. Gotowe naleśniki, czy pierogi zawsze jakoś mnie odrzucały. Gotowe pierogi z mięsem? Jakoś ciężko mi uwierzyć w te mięso w tych pierogach. Pizze, zapiekanki czy hamburgery? Jeżeli czasem jem to tylko domowe, albo z naprawdę dobrej pizzerii. Jedyne co jem czasami to mrożonki np. paluszki rybne – mam je zawsze w lodówce jako wyjście awaryjne. Unikam jak ognia produkty typu „light” z ogromnymi napisami „zero cukru”. Nie wpadnijcie w tą pułapkę bo jak człowiek by chciał to może od rana do wieczora jeść light chleb, light szynkę, light napój, light serek itp. Extra, czyli jedząc tak light powinniśmy schudnąć bardzo szybko, ale to tak nie działa. Czytajcie składy bo bardzo często produkty z zerową zawartością cukru mają podwyższoną zawartość tłuszczu! A tyjemy też od tłuszczu. Czytaj składy produktów które chcesz kupić, niech zakupy zajmą Ci godzinę więcej ale potem już nauczysz się czytać składy i będzie szło Ci szybciej. Jeżeli kupujesz pieczywo w piekarni to pytaj się z jakiej mąki jest dane pieczywo. To, że bułka nazywa się „fitness” to jeszcze nie znaczy, że ona z byciem FIT ma cokolwiek wspólnego. To jest tylko nazwa i biały pszenny chleb tez możemy nazwać FIT no i co? Otóż to, PYTAJ bo jak to się mówi KTO PYTA NIE BŁĄDZI. Moje ulubione zestawy jedzenia: Śniadania: jajka (2) gotowane, jajka w koszulkach, omlet, placki bananowe, pasta jajeczna, pasta z makreli/tuńczyka/łososia + banan II śniadanie: koktajl mleko/kefir + banan/jeżyny/truskawki + płatki owsiane + orzechy nerkowca, jogurt naturalny z płatkami owsianymi/jabłkiem, kawałek fit ciacha Obiad: kasza gryczana/jęczmienna/pęczak/ryż + pierś z kurczaka/indyka/ryba pieczona/parowana/duszona + warzywo albo sos na bazie jogurtu naturalnego „made in home”. Kolacja: serek wiejski, twaróg z kaszą gryczaną, tuńczyk, łosoś itp. Ulubione dodatki: suszone pomidory/cebula, słonecznik, pestki dyni, ryż preparowany, płatki owsiane, otręby, ksylitol, erytrytol, daktyle, miód. Mam takich kilka trików które pozwalają mi przetrwać ciężkie dni, a takie najczęściej łapią mnie przed spodziewaną miesiączką. Mam wtedy ochotę wciągnąć w siebie wszystko i w każdej ilości, bardzo często chce mi się wtedy nawet dziwnych połączeń takich jak np. słone paluszki z roztopioną czekoladą! Ale staram się chociaż trochę ogarniać, aby jednak nie wrzucać w siebie wszystkiego! Wybieram wtedy np. orzechy, daktyle no i te moje domowej roboty ciasteczka. Robię sobie podrobioną czekoladę do picia czyli gorzkie kakao, zalane wrzątkiem z odrobiną też taką jedną niepisaną zasadę: nie dojadam resztek. Robiąc sałatkę nie zjadasz resztek sera fety, ani nie oblizujesz łyżki po oliwie. Często jak tak, że po krojeniu ciasta nóż zanim wyląduje w zlewie ląduję w Twoich ustach. Niestety łapię się na tym, że czasem naprawdę nieświadomie wrzucam w siebie kalorie które są totalnie mi nie potrzebne. Na początku gdy nie mogłam sobie poradzić z trzymaniem diety i z nie podjadaniem to zapisywałam sobie wszystko, dokładnie co i ile (tak ważyłam) potem pod koniec dnia brałam kalkulator tabelki i wyliczałam ile kcal danego dnia zjadałam. Pomogło mi to i potem już na pamięć wiedziałam co i ile ma kcal. Jeżeli chcesz to skorzystaj z porady dietetyka i niech ułoży Ci dietę – absolutnie tego nie neguję. Ale jeżeli czujesz, że dasz sobie radę tak jak ja to spróbuj – nic nie ryzykujesz. Ale słuchaj brak efektów odchudzania to nie zawsze Twoja wina, i zanim wpadniesz w dołek i będziesz płakać, że jesteś beznadziejna to wybierz się na wyniki. Niestety czasem nasz organizm płata figle i warto zająć się nim najpierw u lekarza a potem w kuchni. I kończąc już ten najdłuższy na tym blogu artykuł chce Wam powiedzieć, że warto. Nie chodzi nawet o wygląd zewnętrzny bo jeżeli lubisz siebie w rozmiarze plus size to bądź taka. Ale zamień śmieciowe jedzenie na zdrowe posiłki – zobaczysz jaka poczujesz się lekka i świeża. A jeżeli właśnie teraz zaczynasz swoją walkę o lepszy wygląd to nie będzie łatwo, na pewno czasem będziesz płakała (ja też płakałam) ale teraz jestem szczęśliwa. Nie będziesz widziała efektów pomimo tego, że wszyscy będą mówili Ci jak schudłaś. Waga stanie w miejscu i nawet jak będziesz piła tylko wodę to nie ruszy ale to normalne, nie poddasz się i waga zacznie spadać. Serio, wszystko będzie dobrze. A jeżeli potrzebujesz kopniaka motywacji i nowych przepisów to zapraszam Cię na moją grupę –> KLIK <– Ale ja wierzę w Ciebie i wiem, że uda Ci się schudnąć.
hWRDng.